fbpx

Jestem w ciąży?!

Nie planowałam pisać o macierzyństwie na blogu, ale rozmawiając Wami w wiadomościach prywatnych poczułam, że chciałabym powiedzieć na ten temat coś więcej. Stories nie wydają się jednak być do tego najlepszym miejscem. Zdecydowałam się zatem na wpis tutaj – kto będzie chciał, to wejdzie i przeczyta, kto nie – ten nie.

Zawsze lubiłam dzieci…

…i wiedziałam, że chcę mieć swoje „młodo”. Moja Mama urodziła mnie mając 23 lata i dopóki nie skończyłam 10 roku życia, była ze mną i moim młodszym bratem w domu. Wspominam ten czas wspaniale i jestem jej za to poświecenie ogromnie wdzięczna.

Mama była młoda, wiec razem ze mną realizowała rożne szalone pomysły. Pamiętam, jak zbierałyśmy kasztany na czworaka i malowałyśmy je lakierami do paznokci w domu (whyyy? :D), bawiłyśmy się lalkami, albo robiłyśmy sekrety – dziś na bank jakbym pokazała na story taka zabawę, to zostałabym zlinczowana. Wiecie na czym polegała?

Znajdujesz kawałek szkła (TAK), rożne kwiatki, kolorowe roślinki, odgarniasz ręką piach (żeby powstała gładka powierzchnia) i układasz kwiatuszki itp. Na to następnie kładziesz szkiełko, zasypujesz piachem i delikatnie, na samym środku, przecierasz palcem piach tak, by kwiatuszki „zaglądały” przez sekretne okienko. Koniec! Kochałam te zabawę!

W młodości często powtarzałam, że będę jak MOJA MAMA…

… i że oddam się dzieciom, będę z nimi w domu, będę czekać z naleśnikami, aż wrócą z przedszkola, bawić się z nimi w piaskownicy i biegać po parku. Życie potoczyło się inaczej. Odkryłam kolejne pasje i radość z realizowania kolejnych postawionych przed sobą zadań. Oczywiście cały czas marzyłam o swojej rodzinie, ale musicie wiedzieć o mnie jedną rzecz:

jestem realistką.

Zdaję sobie sprawę, że to czy wyjdę za mąż w wieku 24 czy 35 lat, nie jest zależne tylko ode mnie i stawianie sobie takiego celu nigdy nie miało w mojej głowie sensu. Do tanga trzeba przecież dwojga, heloł! Tak samo rzecz miała się z typowym postanowieniem „chciałabym mieć pierwsze dziecko w wieku X lat”. Skupiałam się zawsze na tym, co mam 100% w garści, czyli własnych kompetencjach, pracy, relacjach, podroży czy realizacji moich pasji.

W styczniu 2019 roku Wojciech mi się oświadczył, a we wrześniu wzięliśmy ślub. Zawsze byliśmy ze sobą szczerzy i rozmawialiśmy o tym, czego chcemy. Nie mówię, że to jest super temat to rozmów na pierwszą randkę. Dziwi mnie jednak, jak mało par porusza te tematy, a potem jest wielkie zdziwienie i rozczarowanie, że te fundamentalne wartości – a zatem też plany – się rozmijają… My mieliśmy to „szczęście”, że zgadzaliśmy się co do jednego. Zależało nam na powiedzeniu sobie tak i na posiadaniu dzieci w umiarkowanie młodym wieku. Coby krzyż nie łupał przy schylaniu się po każdego klocka – jakiego klocka to odpowiedzcie sobie sami 😀

Lubię mieć kontrolę i zaplanować sobie WSZYSTKO CO SIĘ DA.

Zdradzę Wam, że 2 lata temu wybrałam się na terapię mówiąc: Przyszłam tu, bo zmęczyła mnie ostatnia etatowa praca, chciałabym być silniejsza psychicznie idąc do kolejnej. Jak szybko się okazało moja terapeutka powiedziała: pani tylko tak mówi, pani chce zrobić porządek w głowie dla przyszłego dziecka. Oczywiście zaprzeczyłam mówiąc: JAKIE DZIECKO, JA WYNAJMUJĘ MIESZKANIE, NIE MAM ETATU, ZARAZ WSKAKUJĘ NA WYSOKI ZUS, KTÓREGO NIE MAM Z CZEGO OPŁACIĆ, KOBIETO NIE MASZ POJĘCIA, O CZYM MÓWISZ. To było tuż przed stworzeniem bloga. Oczywiście wiedziała 😀 Zrobiłam w głowie porządek, rozprawiłam się z demonami przeszłości, przeanalizowałam swoje błędy, błędy moich rodziców…

Pamiętam jak 1,5 roku później moja terapeutka powiedziała: jest pani gotowa iść sama… To było przedziwne uczucie, ale tak było. Nauczyłam się stawiać granice, nauczyłam się zauważać sytuacje, w których ktoś chce wzbudzić we mnie poczucie winy i szantażować mnie emocjonalnie. Nauczyłam się artykułować swoje myśli, potrzeby, strach w relacjach z najbliższymi – wszystko to zamiast fochów, krzyków i zbędnych emocji.

To zdjęcie zrobiliśmy w kwietniu!

Pod koniec roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

W Wigilię Wojtek nie wytrzymał i mimo moich próśb wykrzyczał całej rodzinie, że będzie tatuśkiem. Moja Mama dość długo była w szoku, mimo że raczej się spodziewała. Można więc w sumie uznać, że technicznie rzecz biorąc została babcia jeszcze przed 50tką 😀

No i się zaczęło.

Święta w tym roku wypadły dość dziwnie, bo ciągnęły się razem z Sylwestrem baaardzo długo… Leżeliśmy całe dnie na kapie z Puszkiem i oglądaliśmy seriale głaszcząc bąbla, który był wielkości fasolki. Wiedziałam, że niedługo przyjdą pierwsze ciążowe objawy. Wydawało mi się, że jestem na nie gotowa! W końcu co przeżywa kobieta w ciąży? Nudności, wymioty, zajada korniszony czekoladą, kupuje słodkie ciuszki i wszyscy są dla niej mili. Taki właśnie obraz ciąży rodził się w mojej głowie. Niestety rzeczywistość była inna.

Dopadł mnie psychiczny dół…

Nie mogłam jeszcze mówić o ciąży, było za wcześnie. Nie miałam ochoty wstawać z łózka, nie miałam na nic siły, nie czułam nawet potrzeby, by wstać rano i umyć zęby. Leżałam w łóżku całe dnie, płacząc „bez powodu”. Wojtek starał mi się pomoc, przyjaciółka dzwoniła, ale ja tylko odpowiadałam jej, że nie chcę jej widzieć. Prawie nikt nie wiedział, że jestem w ciąży. Znajomi mieli pretensje, że nie odpisuję, a część koleżanek, jak się okazało, odzywa się tylko ze swoją potrzebą – co także zweryfikowało kilka znajomości…

Było mi ciągle niedobrze i powiem Wam, że pomimo tego, że wymiotowałam tylko „kilka” razy, to chyba wolałabym po prostu wymiotować, niż ciągle czuć się tak, jakby to miało ZARAZ nastąpić. No okropny okres. Wtedy w ogóle po raz pierwszy w życiu zaczęłam pić kawę. To była rada przyjaciółki, która już ma dzieci. Ja nienawidziłam kawy całe życie, więc taka super mleczna z dodatkiem cukru stawiała mnie na nogi i zaczęła smakować! Przy życiu trzymała mnie też myśl, że ZARAZ WIOSNA, że ZARAZ WAKACJE (ostatni daleki trip planowaliśmy na Hawaje w marcu) i że zaraz się wszystko unormuje, więc póki co leżałam pod kołdrą i tyle. Jak wiecie, życie potoczyło się inaczej i…

…kiedy odżyłam zamknęli nas w domach 😀

Nie mogłam w to uwierzyć. Przecież ja już siedziałam zamknięta od tygodni… Chichot losu no… Z planów nici, ze spacerów nici, z wiosennej wyprawy na weekend nici. No cóż. Brzuch powoli rósł, ja czułam się już dobrze, więc zaczęłam nagrywać dla Was więcej stories i wykorzystałam tę energię na dzielenie się pomysłami na to, jak nie zwariować. W końcu co jak co, ale mój lock down trwał trochę dłużej niż wasz, haha.

Ten niefajny okres skończył się książkowo – wraz z 1 trymestrem. Powoli więc dzieliłam się szczęśliwą nowiną ze znajomymi, a w marcu odbyłam jeszcze kilka wystąpień. W głowie i tak planowałam zwolnić od połowy marca. Tak zapierdzielałam, że nie mogłam doczekać się tego okresu. Myślę, że dzięki temu tak dobrze zniosłam ten dziwny czas. Gdyby mnie ktoś zamknął z dnia na dzień pozbawiając wielu planów i możliwości codziennej klasycznej pracy, to nie byłoby tak kolorowo.



Jeśli chodzi o samą ciążę, to nie czytałam dużo.

Ja przez lata pracowałam jako niania w bardzo różnych rodzinach. To pozwoliło mi obserwować rożne podejścia do macierzyństwa i w ogóle wychowywania dzieci. Opiekowałam się kilkorgiem dzieci w Polsce (od niemowląt, po przedszkolaki), a w Hiszpanii mieszkałam 3 miesiące i tam byłam au pair 5 dzieci (1 rok, 6 lat, 8 lat, 10 lat i 12 lat).

Naprawdę, dzieci w ogóle mnie nie przerażają, ale sama ciąża była nowym i nieznanym zjawiskiem. Nie mam wokół siebie wielu młodych mam, więc czułam się dość dziwnie. Nie rzuciłam się na fb grupy dla mamusiek, raczej wychillowałam, spytałam mojego lekarza, co mogę a czego nie oraz stawiałam na intuicję. Czasem dalsze koleżanki piały, jak widziały, że coś robię, ale wiecie co? Ja uważam, że naprawdę: każda z nas chce dla dziecka i siebie jak najlepiej. Nic mnie tak nie irytuje, jak niby śmieszne komentarze zwracające mi uwagę. Że ktoś zobaczył, że jem sklepowe pesto z PARMEZANEM. Naprawdę? Naprawdę uważasz, ze robię to, bo JESTEM ZŁĄ MATKA i że w 2 łyżkach sklepowego pesto jest tyle tego parmezanu?

Bałam się bardzo tych komentarzy, pstryczków w nos, zapytań z pseudo troski i cioć dobrych rad…

…dlatego ukrywałam ciąże na tyle długo, na ile miałam na to ochotę. No przecież nawet to spowodowało fale wiadomości: a ja to ukrywałam CAŁĄ ciążę i się DAŁO! No super, a czy ja powiedziałam, że się nie da? Jedni informują cały świat w 3 miesiącu, inni w 5, a jeszcze inni w dniu narodzin. SZOK CO? Niemniej mam ogromne szczęście, bo tych komentarzy jest niewiele, a jak się zdarza, to faktycznie jest to rzeczowa rada, która mi się przydaje.


Na koniec chciałam się podzielić jeszcze jedna kwestią. Dostałam dziś wiadomość o tym, że jedna z Was dzięki mnie chce się zdecydować na dziecko. Dlaczego? Bo ona nosi rozmiar 42 i całe życie bała się, ze ciąża zrobi z niej kaszalota, a ona się z tego nie podniesie. I ja ją rozumiem. Ja też cały czas miałam z tyłu głowy, że PRZYTYJĘ 25 KG. Moja Mama będąc ze mną w ciąży przytyła ponad 20kg. Jednak na początku mojej powiedziała: Aśka, ty się tym nie przejmuj. To były czasy jedzenia za dwóch i ja żarłam wszystko, co ciuchcia przyniosła – w chorych ilościach! To by się tak skończyło niezależnie od tego, czy w tej ciąży byłam, czy nie.

Piszę to dla wszystkich dziewczyn, które boją się zmian w ciele. Słuchajcie, one przyjdą, trudno żeby tak nie było. Oczywiście SĄ kobiety, które mają takie geny, że po 3 ciążach wyglądają dalej jak modelki. Ich ciało ma niesamowitą umiejętność do odbudowy. Ja za to wyznaję prostą zasadę:

jeśli nie podoba Ci się Twój wygląd do tego stopnia, że Cię to paraliżuje, to coś z tym zrób!

Idź do lekarza, jedz mniej, zażywaj więcej ruchu, zadbaj o siebie. Ale zapamiętaj: Twoje szczęście nie może zależeć od metki na spodniach. Nawet jeśli schudniesz 20kg, to dalej będziesz mieć uczucie, że coś jest nie tak. Musisz się polubić, bo… jesteś skazana na samą siebie do końca życia 😀 To dość upierdliwe być ze sobą w ciągłym konflikcie!

Jeśli mogę Was jakoś pocieszyć, to ja przez pierwsze 4 miesiące schudłam, do tego stopnia, że lekarz powiedział: Pani Asiu, to nie jest czas na odchudzanie, proszę jeść więcej! A ja jadłam normalnie! Teraz w maju porównując moja wagę sprzed ciąży do obecnej, jestem tylko 2kg na plusie. Uwierzcie mi, że jem tak, jak zawsze: raz zdrowiej, raz mniej. Faktycznie piję o wiele więcej wody (bo na początku ciąży dopadła mnie kolka nerkowa i… oh my nie polecam nikomu!), mam więcej czasu na gotowanie w domu, więc jemy regularnie i zdrowo. Ale jak mam ochotę na McDonalda, to jedziemy i już! 😀


Koszulkę kupiłam w Bebe Concept, a spódnicę na dziale maternity na Zalando

Z rzeczy, które zrobiłam na początku ciąży to:

  • Kupiłam rożne olejki i dbam o ciało jeszcze bardziej, peelinguje, szczotkuje i smaruje!
  • Kupiłam segregator @mamaginekolog
  • Piję dużo wody. Odstawiłam słodkie gazowane napoje i zawsze mam w domu karton tłoczonego dobrego soku z kranikiem – akurat jak mam ochotę na sokową przekąskę!
  • Wyluzowałam
  • Ściągnęłam aplikację ciąża + i czytam cotygodniowe nowinki co tam u Bąbla
  • Kupiłam ciążowe legginsy na Zalando (marki New Look, taki 2pack)
  • Przeczytałam artykuły Nicoleciążowe artykuły Mileny z bloga sióstr ADiHD
  • Zaczęłam co kilka tygodni robić polaroidy brzuchola
  • Kupiłam piękny kocyk w Zara Home, bo TAK 😀
  • Zamówiłam sobie dużo pięknych sukienek ciążowych

Mam nadzieje, ze ten artykuł w jakiś sposób pomoże, może uspokoi, może po prostu wywoła uśmiech u tych, które planują, są w ciąży, albo są już po niej. Dajcie znać, czy SĄ rzeczy, które podobnie przeżywałyście i o czym chciałybyście więcej przeczytać!


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

26 komentarzy

  1. Świetny artykuł, piękne zdjęcia.
    Super, że dzielisz się swoją historią, a poczatkowe uczucie pełności i ochoty wymiotów znam, tyle że ja nie byłam jeszcze świadoma, bo życie tak się potoczyło, że dowiedziałam w 11 tc .
    Jesteś cudowna i ten stan Ci służy, promieniejesz 😍😊

  2. Cudowny wpis ❤️ Uwielbiam czytać i słuchać o wszystkim, co masz nam do powiedzenia. Dużo zdrówka dla Ciebie i bąbla!

  3. Bardzo dziekuje ze wspomnialas o tym aspekcie wagi. Jest to cos o czym czesto mysle bo po prostu boje sie ze moje zdrowie i cialo nie da rady przy obecnych 70kg + kolejnych 15-20kg ciazy…

    Caly czas sobie mysle, ze jeszcze mam czas ‘schudnac na ciaze’ …

    1. Tak wcale nie musi byc, mnie tez straszyli. Oczywiscie jakbym sie objadała to juz by bylo 10+ ktore moglabym zrzucic na dziecko, ale ruszam sie, diety nie zmieniłam, wiec skad te kg maja przyjsc 🙂

      Trzymam kciuki, szkoda zycia na to, a ja to sobie jeszcze mysle, ze przy dziecku to schdune, bo bede wszedzie za bablem latac i nie bedzie czasu na podjadanie 😀

      1. Z tym tyciem to naprawdę nie ma reguły! Ja jem od dłuższego czasu zdrowo, pół na pół wege-nie wege. Nie piję gazowanego, bo nie lubię. W ciąży nie miałam zachcianek, raczej – bo jak naszła mnie ochota na czekoladę, to od razu na całą tabliczkę 😀 Do kawy w kawiarni ciasto zawsze obowiązkowo 😉 Generalnie – jadłam zdrowo, ale jak zdarzały się odstępstwa, nie dramatyzowałam. Przytyłam 15 kg. Tydzień po ciąży, przy pierwszym ważeniu, waga pokazała -8,5 kg! Od tak. A teraz, po 3,5 miesiącu ważę 1 kg mniej niż przed ciążą, choć nadal jem normalnie. Po prostu przy dziecku jest jednak trochę roboty, swoje robią też długie spacery z wózkiem… Nie ma się co bać! Ok, zmiany w ciele będą – wciąż mam nadmiar brzucha 😉 Ale nie musi być tak źle, jak sobie to wyobrażamy “przed”.

  4. Jestes super kobieta i bedziesz super mama 😊 Co do ciazy to ja w pierwszej mialam dokladnie tak jak Ty. Jestem rozmiar 42-46 zalezy od marki i tez jak jedna z czytelniczek balam sie jak bede wygladac. A w calej ciazy przytylam 9 kg i to tylko dlatego ze w ostatnim miesiacu mialam juz tak dosc ze lezalam na kanapie i jadlam 😂 Tez wolalabym przerzygac pierwszy trymestr niz miec poranne nudnosci ktore trwaja caly dzien. Za to po ciazy schudlam tak bardzo ze nie poznawalam siebie w lustrze. Teraz jestem w drugiej ciazy i jest kompletnie inaczej . Pierwszy trymestr to bylo kilka slabszych dni a reszta super. Za to drugi daje mi w kosc zmeczeniem i slabymi humorami. Kazda ciaza jest inna ale efekt jest najpiekniejszy i najukochanszy na swiecie 😍

  5. Ale super tekst! Będziesz najlepszą mamą pod słońcem!
    Ciocia się już nie może doczekać bąbelka!

  6. Ojjj z tą wagą jest tak śmiesznie. Ja chudłam do 6 mc, a w 7 zaczęłam tyć 😂 Jako wynik +18 kg od wagi z przed ciąży. I to jeszcze nie miałam apetytu ❤️ Zdrówka życzę!

  7. Widzę, że jestesmy na bardzo podobnym etapie. Chyba nawet w tym samym wieku. Ja rodzę na koniec czerwca i też bardzo źle zniosłam początek ciąży. Właściwie chyba nigdy w życiu się gorzej nie czulam, ale też skończyło się z końcem pierwszego trymestru. 🙂

    Mi też trochę jest dziwnie, bo żadna z moich kumpeli jeszcze się na dziecko nie zamierza decydować. A nam też zależało, żeby być młodymi rodzicami, bo mam wrażenie, że jednak jesteśmy w stanie więcej energii życiowej zaoferować wtedy dziecku. Moja mama mnie urodziła w wieku 38 lat i dlatego też mi zależało na tym, by być młoda mama. 😃

    Życzę zdrowia i dużo sił 🥰

  8. Asia, Ty się nie przejmuj! Ja w ciaży przytyłam +14 kg, a 4 miesiace po porodzie zeszlam z rozmiaru 42 do 38, bo dzidzia ze mnie wszystko wyciagała. Bedzie dobrze, kochana!

  9. Wiesz co mnie na maksa wkurzalo jak bylam w ciazy, a teraz tez jak juz jestem mama? Ze tyle osob wie lepiej i mowi „zobaczysz…..” – zobaczysz, jak monie 2gi trymestr to znow bedziesz mogla normalnie spac. Minal i nie moglam. Zobaczysz, jak sie urodzi to sie za zacznie niespanie. Nie zaczelo sie, jest spoko, a zyjemy razem juz ponad 5 miesiecy. To mnie nauczylo, ze kazda ciaza i kazde macierzynstwo jest inne, nawet u tej samej kobiety. Po co komus prawic moraly, jak ten ktos Cie o to nie prosi? 🤔🤷🏼‍♀️ Duzo zdrowia dla Was, tylko to jest najwazniejsze ❤️

  10. Bardzo cieszę się Twoim szczęściem, widać jaka jesteś szczęśliwa. Doła też rozumiem, bo sama go miałam, mimo, że w ciąży nie jestem 😀 Życzę Wam dużo zdrowia i miłości. Jesteście super rodzinką 🙂

  11. Kurcze, jak bym czytała swoją historię, dowiedzieliśmy się tuż przed świętami – ja totalnie zaskoczona, bo dopiero zaczęliśmy się starać i trafiliśmy za pierwszym razem. Nie nastawiałam się, mama wiele razy poroniła. Ale dla mnie to było za szybko, miałam jeszcze tyle planów, nie wchodziłam do sklepów z ubrankami. Nie czułam tego. A do tego wizyty u lekarzy z Enelmed – koszmar – ma Pani nadwagę, stan przedrzucawkowy możliwy, prawdopodobieństo nadciśnienia i cukrzycy – musi Pani chudnąć – wszyscy jak jeden mąż. A w mojej głowie WTF?? Przecież cudownie się czuję! Żadnych typowych objawów, wyniki ok – pojawiło się jedynie białko w moczu – Enelmed odmówił prowadzenia ciąży – płakałam cały wieczór. Bo moja wina, bo ze mną coś nie tak. Ale potem – pierwsze kopnięcie, usg i poczułam, że to to. Że jestem dzielna i będę:) I szczęśliwa – bo otoczenie mnie wspiera j daje tyle miłości – mój mąż jest cudownym wsparciem i moim aniołem – pół roboty za mną – cudowny tata wybrany:) zaczęłam cieszyć się, rozmawiać z brzuchem, rozpływać się w miłości mojej rodziny. I wierzyć, że będę dobrze:) Termin na 20 sierpnia, wchodzimy w 3 trymestr:) I czekamy. Mamy cudownego lekarza ze Starynkiewicza:) Czuję opiekę na każdym etapie, a ciążę przechodzę cudownie:) Gdy odżył pojawiła się korona – więc Twój opis czytam jak swoją historię – z pomijaniem objawów:) Trzymam kciuki i przepraszam za wywód, ale poczułam, że wpis jest mi bliski:) Nadworny chemik kosmetyczny:)

  12. Pieknie to napisałaś! Ze wszystkim się zgadzam, wspieram a i wiele takich samych objawów sama przeszłam w ciąży. (szczególnie mdłości też powtarzałam że już wolalabym zwymiotować niż ciągle czuć że chce a nie mogę 🤷‍♀️) Dużo zdrówka dla Was.

  13. Normalnie kocham Cię Asia 🙂 tez jestem w ciazy, pod koniec pierwszego trymestru i czuję się dokładnie tak jak to opisujesz… Ja niestety będe mama późno, bo mam 38 lat – bardzo dlugo na to dziecko czekalam, tak wyszlo. Ale tak jak piszesz (i dziękuję Ci za to), nie wszystko mozemy zaplanować. Moja mama tez urodzila mnie jak miała 23 lata i moje wspomnienia z dzieciństwa sa dokładnie takie jak Twoje – wyczarowala nam (bo jest nas czworka, ja jestem najstarsza) cudowny czas, kapitał na przyszlosc nie do przecenienia:) mam nadzieję ze mimo wieku ja tez taka będę, ze dam rade:) a Ty będziesz wspaniala mamą, jestem tego pewna! I Twoje rady z perspektywy kilku miesięcy wprzód sa mega pomocą i wsparciem!

  14. Rzadko komentuje cokolwiek, ale teraz sobie pozwole. Jak na stories powiedzialas, ze jestes w ciazy to od razu sobie pomyslalam, ze mialas swietny wzorzec mamy i na pewno bedziesz wspaniala mama. Chcialam nawet zapytac, jak Twoja mama to zrobila, ze ma takie swietne relacje ze swoja corka. To nie jest kwestia wieku, w ktorym rodzimy dzieci (moze troche, sily wiecej), ale budowania dlugofalowej relacji. Jestescie dla mnie wzorem, chcialabym byc taka mama dla swojej corki, jak Twoja dla Ciebie. Moze kiedys Twoja mama zdradzi sekret, moze zrobiecie stories o tym? Trzymam za Ciebie kciuki, Wojtka i Bąbla. Dużo sily Wam zyczę, to sie przydaje.
    (Matka, ktora nie spi od 4 lat;)

  15. Jak mnie to cieszy, że jest więcej takich Kobiet jak ja. Świetny tekst jak zwykle prawdziwy z Twojej strony. Praktycznie 90% z tego co tu przeczytałam to jakbym czytała o sobie. Tym bardziej, że jestem w ciąży i myślę że jesteśmy w podobnym okresie. Fakt jestem starsza od Ciebie ale tak jak mówisz do tego trzeba dwojga. A co najważniejsze trzeba samej w głowie pewne rzeczy poukładać. Działam bardzo intuicyjnie. Niestety nie mogę zapytać mamy o radę bo zmarła 10 lat temu, ale wierzę że działa gdzieś na moja podświadomość. Długo nikomu nic nie mówiłam że jestem w ciąży żeby nie słuchać “cioć dobrych rad” – mimo to że nie mam problemów z mówienie co myślę i robieniem po swojemu. Ale po co uszy męczyć;) Pozdrawiam i dziękuję, że jest nas więcej z takim podejściem. Rośnijmy zdrowo 🙂

  16. Zazwyczaj nie komentuje na blogach ale wiesz co, ten tekst jest udokumentowanym zbiorem moich myśli! Nie jestem w ciąży i mocno się zarzekałam żeby w rodzinie nikt mnie o to nie pytał, ale na pewno będę chciała mieć dzieci. Moje podejście do cioc dobrych rad jest identyczne, bałabym się mówić żeby się nie stresować. Również mam obawy ze mój spory rozmiar po prostu się ‘rozleje’, ale dodałaś mi otuchy 🤗 dziękuję 🙂 super tekst!

  17. Bardzo fajnie że napisała Pani ten wpis na blogu. Jestem obecnie w 2 ciąży, pierwsza ciąża rok 2014 kiedy byłam szczupłą młoda dziewczyna, ciążę średnio znosiłam efekt końcowy 19 kilo na plus nigdy nie wróciłam do najniższej swojej wagi z przed ciąży, ale mój syn dał mi tyle radości i szczęścia że nawet z nadbagażem kilogramów jestem szczęśliwszą osobą i moje życie stało się bardziej wartościowe. W 2 ciąży mam już inne podejście teraz nie patrzę na wagę, najważniejsze żebyśmy w zdrowiu dotrwały do końca. Dużo zdrowia Pani życzę i dla Nas obu szczęśliwego rozwiązania. Pozdrawiam

  18. Bardzo Ci gratuluję i dzięki również za ten wpis. Sama nie jestem w ciąży, mam już 31 lat, ale od zawsze wiedziałam, że chciałabym. Uwielbiam dzieci. Jestem od wielu lat w związku, partner też jest zainteresowany byśmy mieli dziecko, jednak jeszcze za jakiś czas. I chyba jestem właśnie na etapie, który opisałaś, gdy rozpoczęłaś terapię. Muszę poukładać sobie w głowie po wypaleniu na etacie – być może przed kolejnym etatem i powoli też dobijam do większego ZUSu na własnej działalności. Ale może chodzi właśnie przede wszystkim o uporządkowanie życia przed potencjalną ciążą… 😉 dzięki za świetny punkt do namysłu!
    I masz bardzo fajne, zdrowe podejście do kwestii wagi w ciąży. Jestem szczupłą osobą – całe moje życie, choć ciało już na pewno nie takie, jak 9 lat temu i jakieś 7kg temu. I w związku z tym ja sama panicznie boję się, że przytyję. Myślę, że ten argument również sprawiał, że przekładałam potencjalną ciążę od lat.

  19. Podobnie jak niektóre z Was bardzo bałam się przytyć w ciąży, bo już na starcie miałam na lekko plusie. Tak jak piszesz Asiu – u mnie też do połowy ciąży tylko traciłam na wadze, w ostatnich miesiącach przed porodem już tylko tyłam, ale ostatecznie wyszło tylko 3kg na plusie. Mimo to, ciało zmieniło się ogromnie, pojawiły się rozstępy i początkowe tygodnie po porodzie było mi trudno przyzwyczaić się do mojego ‘nowego’ ciała – ale wiecie co? Teraz po 2 latach tak kocham moją córkę, tak kocham nasze wspólne przytulanie, zabawy, śmiechy, noszenie na rękach – w życiu nie zrezygnowałabym z tych chwil na rzecz płaskiego brzucha bez blizny po cesarce i widocznych rozstępów. To nie jest ważne, ważna jest miłość w oczach dziecka (i męża też!).

  20. Asiu mnie interesuje absolutnie wszystko co chcesz nam powiedzieć na temat ciąży ponieważ po kilku latach walki z niepłodnością możemy nareszcie cieszyć się tym stanem. Nie mam praktycznie żadnych dolegliwości ciążowych, apetyt ogromny także mamy 4 miesiąc a ja przytyłam już 7kg. Oczywiście staram się na wszystko nie rzucać ale też nie odmawiam sobie jeśli mam ochotę na czekoladę. Nie przejmuję się tym jeśli dużo przytyje, potrafię zmotywować się do diety i ćwiczeń ponieważ aby zajść w ciążę musiałam być na diecie. Warto było się poświęcić żeby teraz być w tym cudownym stanie i wyczekiwać naszego bąbelka.
    Z przyjemnością będę czytać wszystkie wpisy dotyczące ciąży i macierzyństwa.
    Pozdrawiam Was serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *