Jak lepiej wyglądać na zdjęciach?

Chociaż to pytanie może wydawać się płytkie i trywialne, to często nie zdajemy sobie sprawy, że to jak wychodzimy na zdjęciach może rzutować na nasze samopoczucie, a nawet na relacje z najbliższymi! A jak jest ze mną? Czy od zawsze wiedziałam, jak dobrze ustawić się przed aparatem? Czy lubię samą siebie na zdjęciach? W końcu: czy istnieje sposób, żeby zacząć świetnie wychodzić na fotkach? W tym wpisie opowiem Wam o tym, a na końcu spodziewajcie się miłej niespodzianki!

Człowiek Ziemniak

Jeszcze 2 lata temu i całe życie wstecz NIENAWIDZIŁAM, kiedy ktoś celował we mnie aparatem. Jako dziecko byłam zapisana do dziecięcej agencji aktorskiej, zdarzało mi się grać w reklamach i serialach, ale wcale za tym nie przepadałam. Tzn. opcja własnej stówki była super, no i zwolnienie ze szkoły na 2 dni, ale sama praca na planie – nope! Wszystko to było pomysłem mojej Mamy, która szła za tym, co wiedziała w domu: ja zawsze byłam pewna siebie, żartowałam sobie, tańcowałam, gadałam, odgrywałam scenki, a do tego byłam całkiem ładnym dzieckiem, wiec wszystko kleiło się w sensowną całość. Czasem słyszałam, ze jestem TAAAKA fotogeniczna, ale… what? Ja nienawidzę, jak aparat jest we mnie wycelowany! 

Potem przez wszystkie lata widząc aparat (zdjęcia szkolne, na wycieczce, na wakacjach) działo się coś takiego: lekkie odrętwienie twarzy, uśmiech, wciągnięty brzuch i… efektem zawsze było jedno i to samo: człowiek ziemniak. Nie umiem dokładnie wytłumaczyć, na czym polega zjawisko ziemniaka. To jest nasze alter ego, które niezależnie od zdolności fotografa pojawia się dopiero na fotce. Człowiek ziemniak może być uśmiechnięty, smutny, może coś akurat mówić, czy jeść (me – always). Nieważne, ile masz lat, jak wyglądasz, czy jesteś chudy, gruby czy masz licówki – jeśli boisz się aparatu, będziesz człowiekiem ziemniakiem, AMEN. 

Droga do sukcesu

Jak wiecie, moja przygoda z blogowaniem zaczęła się mocno spontanicznie i była związana z marketingowymi poradami, więc nagrywałam często górny róg ekranu, dzieląc się przy tym merytoryczną wiedzą. Kiedy okazało się, ze Wy nie chcecie oglądać #desk #flatlays (btw – #desk zablokowany! :D) i wolicie mnie (what??!), to dopiero się obs*ałam! I co teraz? Przecież ja nie umiem… no i wiecie cóż zrobiłam? Wiecie? Wiecie co? No zaczęłam robić zdjęcia! Jaka to była udręka, myślałam, że się z Wojciechem wtedy rozstaniemy! Dlaczego? Bo JA się sobie na tych zdjęciach nigdy nie podobałam, zrzucając podświadomie winę na Wojtka, który robił mi zdjęcia. No jak to no – w lustrze spoko, a na zdjęciu PIEPRZONA SAŁATKA ZIEMNIACZANA! Ale udało się. Po setkach zdjęć, staniu przed lustrem, poczułam nagle KIEDY dobrze wyglądam, kiedy się sobie podobam i to mi weszło w krew. Oczywiście oglądałam też zdjęcia innych dziewczyn w sieci, ale wtedy wydawało mi się, że ważąc 40 kg po prostu zawsze wygląda się dobrze – oczywiście się myliłam 😀 

Teraz po roku czuje się przed obiektywem jak RYBA W WODZIE! Naprawdę! Sama się nie poznaję – obudzisz mnie nieważne gdzie, nieważne, o której godzinie – ja będę wiedziała jak stanąć, jak ułożyć głowę. Siedzę teraz w pociągu z Kaśką, wracamy z Sopotu. Rano poszłyśmy jeszcze na plaże na koktajl, Kasia potrzebowała jeszcze jednego zdjęcia, ale ja byłam zmęczona, bolało mnie gardło, byłam po 5… 6…? No iluś tam kieliszkach wina poprzedniego wieczora i powiedziałam, że nie potrzebuję już zdjęć – czytaj: ziemniak w prawdziwym życiu. Ale Kaśka mówi: chodź, zrobię Ci, bo takie piękne słońce! I ja nagle ogarnęłam ten majonez z sałatki ziemniaczanej i CYK, CYK! Red carpet face, przysięgam. Kaśka patrzy w aparat  i mówi: no żart, przecież stoisz przede mną, jak to zrobiłaś 😀 

Komfort psychiczny

Nie wierzę sama w to, co piszę, ale pewność przed obiektywem miała duży wpływ na moje samopoczucie na co dzień. No, bo wcześniej mi się wydawało, że wyglądam całkiem spoko, mówię do kogoś: ej zrobisz mi fotkę? Pozuję, spinam się, dostaję z powrotem telefon, a tam… no tak. Micha ziemniaków. I od razu BEZNADZIEJNY HUMOR, myśl, że wyglądam tak też poza aparatem, spadek samooceny i w ogóle dramat i wracam do domu! Dlatego uznałam, że dość tego. DOŚĆ. Nie może tak być, że na wakacjach ch*jowe zdjęcia odbierają nam radość z chwil – niech rzuci kamieniem ten, kogo słabe zdjęcie na wakacjach nie wkurzyło, albo nie było awanturki ze starym, mamą, przyjaciółka i zaraz oczywiście foch: idziecie w milczeniu po molo, zamiast cieszyć się wakacjami! 

Dobra, bo trochę się rozgadałam! Zmierzam do tego, że często do mnie piszecie (przysięgam!), że chciałybyście wyglądać na zdjęciach jak ja i czuć się lepiej przed aparatem. Piszecie: JAK TO KUŹWA SIĘ ROBI?! Moja pierwsza myśl? Przecież ja nie jestem profesjonalnym fotografem. Tak, tylko że w sumie to od ponad roku zawodowo tworzę content fotograficzny i sama metodą prób i błędów nauczyłam się robić to dobrze! Chcę podzielić się z Wami moją wiedzą!

Tworzę dla Was poradnik! Żegnaj ziemniaczku!

Czy ja tworzę dla Was poradnik JAK LEPIEJ WYGLĄDAĆ NA ZDJĘCIACH…? Nie! Tworzę poradnik: Jak lepiej czuć się przed aparatem… i co za tym idzie w życiu. Tworzę dla Was poradnik o tym, jak w obecności obiektywu nie tracić pewności siebie, cieszyć się sobą i tym samym tworzyć super content!

To nie koniec! Już dawno o tym myślałam, ale jako, że powstał podręcznik Instagram Editing, a ja zawsze wolę edukować niż dawać gotowe rozwiązania, to pomysł spadał w mojej hierarchii ważności. Jednak po dziesiątkach pytań o to, jak obrabiam zdjęcia, zrozumiałam, że potrzebujecie czegoś, co pomoże Wam poprawić fotki. O czym mowa? O presetach! Jak wspominałam – nie uważam się za wielki autorytet, jeśli chodzi o fotografię, ale wydaję mi się, że na przestrzeni miesięcy przepracowanych na Instagramie, że udało mi się zdobyć potrzebne doświadczenie. Wasze reakcje pod fotkami pokazują, że finalne efekty jak najbardziej Wam się podobają! 🙂

Szczególnie dumna jestem z moich wakacyjnych presetów – bali, wietnam, tropikalne wyjazdy – dlatego zacznę od nich, a potem będzie „polskie lato”, „soczysta czerwień” – czyli to, co teraz mam na profilu. Nie mogę się doczekać, aż produkt będzie skończony, ponieważ wymyśliłam coś, co sprawi, że będzie on tak bliski ideału, jak to tylko możliwe. Wyciągnęłam wnioski z presetów, które ja kiedykolwiek od kogoś kupiłam i używałam, więc mocno w niego wierzę!

W to lato pełną parą zabieramy się za zdjęcia, po przeczytaniu podręczników teoretycznych przyszedł czas na to by wykorzystać wakacyjne chwile: tworzyć piękny content i czuć się przed aparatem lepiej! Co Wy na to?!

Wszystko to będzie dla Was dostępne w sklepie Instacademy już wkrótce! A wtedy koniec z ziemniakami i innymi bulwami, koniec z drugą i siódmą brodą, koniec z dziubkami, koniec z niedotlenieniem związanym z wciąganiem brzucha, koniec z przerabianiem zdjęć – co Wy myślicie, że ja nie widzę tych powyginanych futryn? 😀 Witaj pewności siebie! Witajcie beztroskie chwile i wakacje! (bo teraz fotka pod Neptunem zajmie Wam
S E K U N D Ę, a nie 15 minut) Witaj życie, w którym ziemniaki zostaną na talerzu raz na zawsze!


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

10 komentarzy

  1. Hahahaha przybijam piąteczke! Zawsze robię małą awanturkę narzeczonemu, że nie potrafi robić zdjęć 😁😂 🤪

  2. Ostatnio moja ulubiona fotografka powiedziała mi – “z Tobą to mi się super robi zdjęcia, bo Ty wiesz jak się ustawić, żeby było dobrze :D” No ba, pięć lat na IG robi swoje, nie? ;))))) Ale ja i tak czekam na ten Twój poradnik, bo nigdy nie zaszkodzi wiedzieć więcej w tym temacie ^^

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *