Drugie dziecko. Będzie lżej czy ciężej?

Planowałam ten wpis od wielu miesięcy. Nie wiedziałam jednak jak go zacząć, nie miałam kiedy na spokojnie przemyśleć co chcę Wam napisać i co? Za chwilę listopad, ja siedzę pod kocem w nocy i zbieram dla Was moje przemyślenia. Drugie dziecko… Jak my to wszystko ogarniemy?

Jest we mnie wiele skrajnych emocji – trochę boję się tego, co przed nami, ale jednocześnie mam w sobie mnóstwo spokoju. Odsłaniam moje ciążowe troski, bo wiem że nie tylko ja borykam się z takimi myślami przed przywitaniem nowego członka rodziny. Przytulam wszystkie mamy, którym jest ciężko i właśnie Wam dedykuję ten wpis o moich przemyślaniach dotyczących drugiego dziecka.

Moje największe obawy

Jak będzie wyglądać nasza doba?

Jestem kowalem własnego losu trochę bardziej niż inni, bo razem z Wojtkiem zawodowo jedziemy na jednym, własnoręcznie skonstruowanym wózku. Mamy firmę, która oparta jest głównie na moim wizerunku. Jeśli nie ma mnie – to nie ma firmy, a jeśli więc nie ma firmy – nie mamy pieniędzy. To bardzo prosta kalkulacja, z której możecie wysnuć jeden ważny wniosek. Nie istnieje dla mnie urlop macierzyński czy pełnoprawne L4, na którym leżę i choruję. Nie narzekam. Raczej nakreślam pozycję, w której aktualnie się z Wojtkiem znajdujemy. Kocham moją pracę, bo daje mi mnóstwo radości i wolności, ale jej największym minusem jest to, że pracuję non stop.

Po 6 miesiącach od narodzin Bączka poczułam, że powoli przejmuję kontrolę nad naszym planem dnia. Jestem w stanie wiele zaplanować, mamy wypracowane pewne schematy, a jak nie dajemy rady, pomagają nam babcie lub niania. Mam w sobie teraz taki lęk, że wszystko co udało nam się ogarnąć znowu zostanie “zburzone”, przez pojawienie się kolejnego małego człowieka, którego potrzeby będą ZAWSZE na pierwszym miejscu.

Obawiam się o to jak poradzę sobie w roli matki dwójki małych dzieci i w jednoczesnym prowadzeniu firmy. Kolejna obawa to Wy. Uwielbiam z Wami rozmawiać w DMach, robić obszerne tematyczne relacje i być na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się na świecie. Jak pogodzę zabawę klockami, połóg i odpisywanie na maile? Nie mam bladego pojęcia. Wiem jednak, że wszystko będzie dobrze, bo mam to szczęście, że otacza mnie mnóstwo dobrych ludzi, na których zawsze mogę liczyć. A przynajmniej taką mam nadzieję!

Gdzie my się pomieścimy?

I jak!? Ja, Wojtek, jedno dziecko, drugie dziecko i jeszcze nasz Punio! Mieszkamy w 44 metrowym mieszkaniu i mimo, że sprzątamy w nim praktycznie codziennie, to nie umiemy zachować porządku, w którym czulibyśmy się komfortowo. Nasza praca polega na tworzeniu treści na moje kanały i contentu dla klientów. Co za tym idzie czasem w sypialni śpimy, a czasem łóżko zamienia się w plan zdjęciowy. Co zdążymy coś ogarnąć, to znowu robi się bałagan. Oczywiście w utrzymaniu porządku nie pomaga nam też Młoda, która uwielbia wyciągać wszystko co wpadnie jej w łapki. Z wkładaniem rzeczy na miejsce już nie ma tyle funu, więc zazwyczaj cały armagedon zbieram po niej ja, albo Wojtek.

Dom, który kupiliśmy jest oczywiście pozornie idealną przestrzenią na wyprowadzkę. Możliwość spędzenia tam całego okresu ciąży byłaby spełnieniem moich marzeń, ale to nie takie proste. Zanim ostatecznie podejmiemy decyzję czy wyprowadzimy się za miasto, czy może będziemy przemieszczać się między dwoma domami, musimy doprowadzić naszą nieruchomość do użyteczności. I na zewnątrz i w środku. Do tego rzecz jasna potrzeba czasu i siły, a ja niestety nie mam ani jednego, ani drugiego.

Tyle jeszcze chciałabym ogarnąć zanim drugie dziecko pojawi się na świecie, ale moja forma w drugiej ciąży pozostawia wiele do życzenia.

Jaka będzie reakcja Bąbla na drugie dziecko w domu?

Młoda ma aktualnie ponad rok i mimo, że czasem mam wrażenie, że kuma wszystko co do niej mówimy, to jednak nie jestem pewna jak zareaguje na to, że nie jest sama. Wiecie – aktualnie całą naszą uwagę poświęcamy jej. Bączek chłonie naszą miłość jak gąbka i promienieje gdy po chwilowej nieobecności wracamy do domu. Z jednej strony jestem zafascynowana jak Młoda odbierze nowego domownika, a z drugiej boję się, że będzie się buntować i mocno odczuje, że nie ma już tyle naszej uwagi, co kiedyś. Próbujemy jej pokazywać, mówić i czytać o tym, że niedługo będzie nas czwórka, ale czy ten mały rozumek cokolwiek kuma? Mam nadzieję, że tak!

Czy kupować w końcu ten podwójny wózek, czy nie?

Problemy pierwszego świata, ja wiem… ale mam taki dylemat, że nie mogę. Wypiszę tutaj moje za i przeciw, bo mam mętlik w głowie:

Minusy:
  • Nie chcę nas zagracić, a wózek to przecież nie klocki, że schowasz pod łóżko.
  • Nie chcę kupować kolejnego wózka, bo to jednak kolejna decyzja do podjęcia, proces szukania, zamawiania, jeżdżenia itp
  • Jeśli kupimy podwójny wózek to tak, czy siak będę musiała kupić kolejny pojedynczy dla drugiego Bączka. Bo przecież nie zawsze dziecki będą razem. Czasem ja pójdę z jednym dzieckiem do pracy, a drugie dziecko pojedzie do babci, a czasem będą razem.
Plusy:
  • Nie zawsze będę miała możliwość spacerować z kimś. Idąc sama na spacer z dwójką dzieci chyba wygodniej wziąć jeden wózek niż dwa. Czy wgl da się wziąć w pojedynkę dwa wózki naraz? ;D
  • To super ułatwienie, bo masz dwójkę dzieci pod totalną kontrolą i w jednym miejscu
  • Na wspólne wyjazdy zabieramy jeden wózek, a nie dwa.

No i to tak. Biję się z myślami i nie wiem.


Takich myśli i zagwostek jest bardzo dużo, ale mimo to mam w sobie dużo spokoju, bo to nie pierwsze dziecko i jest mi o wiele łatwiej niż w pierwszej ciąży. Dlaczego?


Dlaczego druga ciąża jest lepsza niż pierwsza?

Wiem z czym wiąże się posiadanie dziecka

I jestem odporna na wszelkie “jak dziecko się urodzi, to zobaczysz” – a no już zobaczyłam. I zdecydowaliśmy się na drugie. Wiem również jak reagować w wielu sytuacjach, co robić kiedy boli mnie brzuch, albo odpuszczać kiedy czuję, że mam gorszy dzień. Oczekiwanie na drugie dziecko nauczyło mnie też pokory i spokoju, bo przechodzę jej o wiele gorzej niż przy pierwszym dziecku. Nie próbuję na siłę nikomu udowadniać, że ja to w ciąży będę góry przenosić. Nie będę, bo mam siłę i ochotę tylko na leżenie, gadanie z Wami w DMach i podjadanie słodyczy 😀

Sam fakt, że już przez to wszystko przechodziłam daje mi mnóstwo psychicznej siły i pewność, że dam sobie radę jako kobieta. Wiem ile zajmie mi powrót do moich ulubionych jeansów, wiem jak będę wyglądać w połogu, nie będę na siebie zła, że nie umyłam włosów… już to przerabiałam i czuję, że nic mnie już nie zaskoczy…. a przynajmniej taką mam nadzieję 😀

Nie muszę już niczego testować

Jaka koszula do porodu? jaki krem na obtarcia? Body dla dziecka na zatrzaski czy suwak? Karmić piersią, czy mm? Przyszłe i świeżo upieczone mamy są zasypywane opiniami, ocenami, nieproszonymi sugestiami i poradami od “tych bardziej doświadczonych”. Aktualnie jestem na etapie, w którym wiem co jest dla mnie najważniejsze przy zakupie bucików, czy kremu z filtrem. Mam swoje, wyrobione zdanie i wiem, jakie są potrzeby moje i mojego dziecka. Przed narodzinami pierwszego dziecka szalałam. Jeździłam po sklepach i szukałam niewiadomo czego. To był czas eksperymentów i szukania wszystkiego co tylko możliwe. Wiele rzeczy okazało się bublem i oddałam je dalej w świat. Niektóre jednak zostały i jestem pewna, że zostaną ze mną na dłużej. Mam na myśli wszystko co mi się sprawdziło, było niezawodne i z jakiś powodów spełniło moje oczekiwania. Dobrym przykładem będą pieluszki Lupilu z Lidla.

Na co ja zwracam uwagę przy wyborze pieluszek?
  • Jakość – mam na myśli zarówno skład, jak i nieprzepuszczalność. Pieluszki mogą mieć najlepszy skład, ale jeśli przeciekają to po co komu taka pielucha… I odwrotnie – mogą trzymać wszystko w ryzach i przez 100 godzin, ale jeśli Młodą uczulają jakieś dziwne substancje, to nie ma mowy, że taki produkt u nas przejdzie.
  • Dostępność – pieluchy to rzecz pierwszej potrzeby. Potrzebuję takich, które będę mogła zgarnąć idąc do domu z biura, albo zamówić przez Internet w większej ilości na zapas. Out of stock w przypadku pieluch nie może mieć prawa bytu!
  • Cena – tak jak wspominałam. Pieluszki to rzecz pierwszej potrzeby i jeśli mogę za fajny produkt zapłacić mniej, to oczywiście z takiego produktu skorzystam.

U każdego kolejność, czy same podpunkty mogą się różnić, ale po przetestowaniu wielu dzieciowych “must have” przy pierwszym dziecku dokładnie wiem, czego potrzebuję, a czego zupełnie nie. Przy naszych 44 metrach kwadratowych każda rzecz (oprócz dekoracji i przyborów papierniczych #sorrynotsorry) musi spełniać swoje funkcje. I właśnie takim produktem są pieluszki z linii Premium od Lupilu. Oboje z Wojtkiem stwierdziliśmy, że system zakładania jest intuicyjny, przetestowaliśmy już chłonność wielokrotnie (i czasem aż nie wierzyliśmy biorąc ciężką pieluchę, że łóżeczko po całej nocy nie jest mokre), a skład, dostępność i cena nie pozostawiają złudzeń. Te pieluszki będę kupować dla nowego dzidziusia. Idąc do Lidla kupię wszystko co potrzebujemy i nie będę musiała biegać po 15 sklepach w poszukiwaniu pieluch, owoców, kosmetyków i chemii.

Wiem, że Wojtek jest świetnym ojcem i mam w nim ogromne wsparcie

Nie wiedziałam tego, dopóki Młoda nie pojawiła się na świecie. Nie mógł mi przecież pomóc w dźwiganiu brzucha, czy podczas bezsennych nocy, więc jego egzamin z rodzicielstwa rozpoczął się wraz z porodem. No i teraz już wiem, że zdał ten egzamin. Sprawdził (i wciąż sprawdza) się jako ojciec na 100%. Odnajduje się roli rodzica, przejmuje Młodą kiedy ja nie mam siły i jest kiedy go potrzebuję. W wychowaniu dziecka jesteśmy partnerami i uważam to za nasz największy sukces. Wiem też, że nawet z najgorszej opresji wyjdziemy z tego cało. Niezależnie czy z 3 wózkami, czy bez wózka. Czy w wielkim domu, czy w naszym grajdołku na Bielanach. A przecież o to chyba chodzi w związku, co nie?


Zostawiam Wam inne ciążowe wpisy, koniecznie je sprawdźcie!


Są momenty, w których czuję, że wszystko będzie dobrze, a chwilę później zalewają mnie zimne poty i mam wrażenie, że to nie ma prawa się udać. Zaczynam analizować, tworzyć plany i scenariusze i moje myśli przerywa biegnący Bączek, który daje mi lalę i zaprasza do zabawy. Wiem, że wszystko się zmieni, ale jeśli moja rodzina będzie przy mnie to na pewno jakoś się to wszystko ogarnie.

Jeśli dotrwałyście do końca tego wpisu, to proszę dajcie mi tylko znać, że nie jestem sama mając tyle skrajnych myśli. A jeśli macie dwójkę dzieci, to odpowiedzcie na tytułowe pytanie i zdradźcie mi: Drugie dziecko. Będzie lżej czy ciężej?



*Partnerem tego wpisu jest Lidl, z którym nawiązałam długofalową współpracę.


7 comments
  1. Dzieki Asiu za ten wpis… mam podobne przemyślenia, ale decyzji o drugim dziecku jeszcze nie podjęliśmy. Mały ma roczek i cały czas się waham czy działać czy sie wstrzymać jeszcze chwilę. A co do pieluszek to też kochamy, lidl to nasz ulubiony market. Pozdrawiam!

  2. Odnośnie dwóch wózków na raz da się . Przetestowane👍
    Czasem jest super, czasem strasznie ciężko , choć ja w większości czasu jestem sama z maluchami. Mam córkę (2.4)I SYNKA(1.2) różnica 14.5 mca. Obecnie bywa różnie raz się kochają , raz starsza koniecznie siłą próbuje mu pokazać jego miejsce w szeregu.
    Będzie dobrze!

  3. Własnie probuje podjac decyzje o drugim bobasie. Wiem, ze dsmy sobie rade bo moj maz pomaga mi we wszystkim i jest super tatą, ale jednak mam bardzo duzo obaw ktore mnie blokują… Obserwuje cie na ig codziennie, a ten wpis to w ogole jakby z mojej głowy… Nasz synek ma roczek i bardzo bym chciala zeby mial rodzenstwo, zeby roznica wieku nie byla zbyt duza. Jednak boje sie czasu ciazy, bo nie był dla mnie łaskawy. Tez mam taka prace, ze musialam pracowac do konca a czulam sie bardzo zle do 36tyg wymioty i zle samopoczucie. Bardzo schudlam w ciazy… Mimo, ze bardzo sie cieszylam i nie moglam doczekac az przywitam moje dziecko na swiecie to czasami mialam naprawde dosc tego czasu…
    Obawy beda zawsze, najtrudniej jest chyba mierzyc sie z nimi samemu i dopisywac w glowie scenariusze…
    Trzymam za ciebie, za was kciuki. Jestescie super parą i swietnymi rodzicami. Poradzicie sobie ze wszystkim

  4. Wózek podwójny kupuj koniecznie ale wybierz taki który łatwo da się przerobić na pojedynczy, wtedy i ceny jedzie z jednym dzieckiem a podwójny przerobiony z drugim. My mamy Cosatto WOW XL, ale jest dużo opcji tego typu. Po testach drugi raz wybrałabym jednak Easywalker Harvey2.
    Nasz Syn się urodził gdy młoda miała 23 i pierwsze kilka tygodni po powrocie taty do pracy i gdy zostałam sama z dwójka w domu to był hardcore i przesiadywanie z dwójka płacących dzieci na relacjonował kilka godzin, ale stopniowo było to coraz krócej aż w końcu każdy przywykł. Zaznaczę, że młoda nie była jakoś bardzo zazdrosna po prostu przerosła ja nowa sytuacja i nie potrafiła się przystosować. Natomiast każde dziecko inne, ale lepiej przygotować się na cięższe chwile i miło zaskoczyć jak będzie łatwiej niż odwrotnie 😉
    No i jest ciężej z dwójka maluchów i na razie po 9 miesiącach nie jest łatwiej, jest inaczej ale nie łatwiej. Czekam na czasy kiedy będą się razem bawić ☺️

  5. A Bugaboo Donkey? Wydaje mi się, że w nim moŻna sobie Dowolnie manewrować Ile i czego ma byĆ wpięte, a dodatkowo MOGLIBYŚCIE dokupiĆ tylko część elementów?
    Faktycznie rozkmina z wózkiem wygląda na tęgą, ale idzie zima i Może byĆ tak, że młoda będzie dość chętnie korzystała z wózka bo zimno/ślisko etc.
    Z dwoma pewnie da się wyjść na spacer, ale pytanie brzmi: po co to sobie robiĆ 😅

    1. Bugaboo donkey Rzadzi 🙂
      Nawet super sie prowadzi po bieLanaCh, nawet po platniczej. Co prawda do wielu osiedlowych sklepow Z waskimi drzwiami nie Dalo rady wjeChac aLe Ten wozek ma szerokosc wozka inwalidzkiego I Do wszyskich innych miejsc wjeChac Sie da. U nas roznica miedzy Dziecmi to 2 lata, I czasami na krotkie sPacery po prostu Korzystalam z opcji 1 spacerowka i dostawka z siedziskiem tYlu tez z bugaboo. Wozek podwojny uratowal moje macierzynstwo 😅 naSz egzemplarz juz sprzedany i bardzo tesknie za bocznym koszem na zakupy! I mIss you donkey! 🙂

  6. U mnie na stanie 2,5 latek + 5 miesięczniak. Mamy dostawkę do wózka która się odpina w razie potrzeby (minus, że starszy nie może w niej drzemać). Spacery w każdej kombinacji: wózek z dostawą, dwa wózki, wózek i chusta.
    Przy drugim dziecku jest mi łatwiej i mam większy luz, już nie jest tak ze wszystko kręci się wokół dziecka, teraz każdy trochę musi się dopasować. Będzie pięknie, ciężko, ale warto 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać

Prezentownik dla Niej 2021

Szukasz oryginalnego prezentu dla niej? W moim wpisie znajdziesz całe mnóstwo pięknych inspiracji, które trafią w gust każdej kobiety. Wśród…

Prezentownik dla Niego 2020

Przyszedł czas na Was, Panowie! W tym zestawieniu znajdziecie ponad 60 pomysłów i inspiracji oraz dowiecie się, co kupić na prezent dla męża,…