#tbt Wrzesień 2021

Comiesięczne podsumowanie mojej codzienności!

Po ostatnich kilku miesiącach pełnych pracy i wielu przeciwności losu, mogę śmiało stwierdzić, że we wrześniu nastał przełom! To było wyjątkowych 30 dni, w których dokończyliśmy sporo projektów zarówno tych zawodowych, jak i prywatnych. To podsumowanie będzie wyjątkowe! Przed Wami #tbt oraz wrześniowi ulubieńcy. Zapraszam!

W końcu odpaliliśmy kanał YouTube

I jaram się tym faktem jak szalona! Długo myśleliśmy z Wojtkiem, czy to dobra droga, czy dam radę mówić do kamery po ostatnich nieudanych próbach, jak sprawdzę się w dłuższych niż 15 sekund formach i czy nie będzie to zbyt obciążające… Naprawdę długo się zastanawialiśmy. Najpierw wszystko planowaliśmy, potem niepewnie zaczęliśmy bawić się kamerą i z pomocą Kacpra z naszego zespołu nakręciliśmy pierwszy odcinek. Jak tylko skończyliśmy powiedziałam Wam o tym na stories, ale szczerze nie przypuszczałam, że nagranie filmu to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej.

Zanim oficjalnie odpaliliśmy kanał minęło sporo czasu, bo musieliśmy stworzyć logotyp, opis kanału, wymyślić i stworzyć zdjęcie w tle, zaplanować kilka publikacji do przodu i ustalić jak działamy, żeby kanał hulał i każdy wiedział za co jest odpowiedzialny.

Jak wygląda proces powstawania filmu

Przy publikacji filmu zawsze proces wygląda tak samo. Najpierw planujemy nagrania i od razu dzień publikacji, żeby Kacper wiedział ile ma czasu na montaż. Później Kacper montuje i wysyła nam próbne wersje, a my je akceptujemy, albo wprowadzamy poprawki. W tym czasie razem z Karolą główkujemy nad opisem, tytułem i hasłami na miniaturze. Wymyślanie tytułu i treści na miniaturze to prawdziwa sztuka, bo ważne, aby tytuł był chwytliwy, prosty i zawierał kluczowe słowa, które użytkownicy najczęściej wpisują. Musimy jednocześnie unikać typowych clickbaitowych tytułów, bo nie chcemy działać w ten sposób. Jak film jest zmontowany to wysyłamy go do Oli, która robi dla nas napisy, a w tym czasie Kacper tworzy miniaturę i teaser. Teaser – czyli krótka zajawka, którą wrzucam Wam na IG.

Gdy mamy już wszystkie elementy, ostatecznie wrzucamy film na kanał i jeszcze raz oglądamy go z napisami. Później sprawdzamy miniaturę i opis i jak wszystko jest ok, to klikamy magiczny przycisk i wideo ląduje na moim kanale.

Poniżej zostawiam Wam nasz pierwszy film, który zapowiada drugą fantastyczną wieść, którą chcę się z Wami podzielić w tym miesiącu!

Kupiliśmy dom z ogromną działką!

Szukaliśmy takiego miejsca od ponad 4 lat, a odkąd je znaleźliśmy – wszystkie procedury kupna trwały ponad rok. Kilkukrotnie byliśmy na skraju wytrzymania kiedy odbijaliśmy się od kolejnych drzwi, prawnicy robili nas w jajo, albo po wielkich zapewnieniach rozkładali ręce mówiąc “no przykro mi, nie da się”. Sama nie wiem, jak to się udało. Polskie prawo jest naprawdę zawiłe, a jego znajomość to jak posiadanie mocy superbohatera. Z perspektywy czasu wiem, że tak miało być i cieszę się, że ponad hektar ziemii, piękny dom i staw są nasze. Momentami w to nie wierzę, czasem się boję wszystkich niespodzianek, które czekają na nas, a o których nie mamy pojęcia, ale kiedy dojeżdżamy na miejsce to po prostu wiem, że to nasze miejsce.

W filmie wyjaśniamy więcej, więc zapraszam wszystkich, którzy jeszcze nie oglądali naszego debiutanckiego filmu na YT!

Jestem w drugiej ciąży

Nasza rodzina się powiększa! Długo trzymałam ten fakt tylko dla siebie. Bardzo chciałam nacieszyć się tym stanem w najbliższym gronie, bez komentarzy i opinii.Nie dzieliłam się też tą wiadomością, bo naprawdę źle się czułam i cały czas liczyłam, że gorsze samopoczucie odejdzie wraz z pierwszym trymestrem. Tak przecież było w przypadku pierwszej ciąży, ale niestety – nie tym razem. Chciałam Wam po raz drugi powiedzieć, że jestem w ciąży, czuję się świetnie, mogę przenosić góry i jestem gotowa na nowego członka rodziny... No i gotowa faktycznie jestem, ale czuję się fatalnie i nie miałam nawet za bardzo humoru, żeby Wam o tym jakoś oficjalnie powiedzieć.

Bardzo chciałam mieć dzieciaki z niewielką różnicą wieku – zawsze tak wizualizowałam sobie moje macierzyństwo i w sumie moje marzenia się spełniły. Aktualnie połowa ciąży jest już za mną. Nauczyłam się słuchać Bąbla w brzuchu i nie walczyć ze złym humorem czy zmęczeniem. Siadam po prostu na tyłku i odpoczywam. Robię sobie wagary, sporo rzeczy zlecam mojemu zespołowi, żeby na mojej głowie był tylko Instagram – czyli Wy!

Nagrałam ciążowe Q&A

Jeśli chcecie dowiedzieć się różnych ciekawostek na temat mojej ciąży, to zachęcam Was do obejrzenia Q&A, które nagrałam na You Tube. Chciałabym też tutaj zaznaczyć, że nie jest to krótki vlog do obejrzenia w autobusie, czy sklepie. To raczej forma podcastu, który najlepiej będzie Wam się oglądać podczas samotnego spaceru, kąpieli czy pod kocem z herbatą albo winem w ręku.Jest wiele danych na temat “najlepiej oglądanej” długości filmów, ale ja lubię z Wami rozmawiać i nie boję się dłuższych form. Jak wy się na to zapatrujecie? Lubicie dłuższe filmy?

Moje kanały przechodzą totalną przemianę

Blog

Po drodze działo się naprawdę wiele. Nowy layout bloga mieliśmy wybrany od dawna, ale jak to zazwyczaj bywa – szewc bez butów chodzi. Jest czas na realizacje dla klientów, projekty długofalowe i szkolenia, a nie ma czasu na zadbanie o swoje własne kanały. Stary layout był super, ale 3 lata temu. Wszystko mi się opatrzyło i przyszedł czas na zmiany. Wprowadzaliśmy je długo i wciąż nie jest to ostateczna wersja, ale nie chcę czekać. Działam zgodnie z hasłem: Zrobione jest lepsze od perfekcyjnego i powoli doprowadzimy mojego bloga do idealnego stanu.

Może zabrzmi to dziwnie, ale największy problem mamy ze zdjęciami na blogu. Tworząc content zawsze skupiamy się na IG, a o blogu zapominamy. Potem jest już tylko złość, że nie zrobiliśmy zdjęć w poziomej orientacji i wpisy nie wyglądają tak, jakbym chciała. Mamy na to jednak plan. Powoli doprowadzimy wszystko do mojego wymarzonego wyglądu i super funkcjonalności. Może nie będzie przez to fajerwerków i wielkiej premiery nowej odsłony bloga, ale mam poczucie, że nie chcę już działać w ciszy.Każdy projekt ma wiele etapów i zamierzam Wam je tu pokazywać, zamiast pisać po raz kolejny, że pracujemy nad czymś wyjątkowym i niedługo zdradzę więcej. No więc teraz serio zdradzam. Tyle ile jest. Resztę pokażę Wam z czasem 🙂

Sklep

W przypadku sklepu jest dokładnie tak samo. Od wiosny wydarzyło się bardzo dużo. Podjęłam kilka kluczowych decyzji i ich następstwem jest chociażby sytuacja ze sklepem. Potrzebuje on jeszcze kilku(nastu/dziesięciu) dni na dopieszczenie mimo, że miał działać już dawno. Mimo wszystko jestem dumna, że sprawy idą w dobrą stronę. Jak dopieścimy wszystko, to pewnie opowiem Wam o całym procesie na IG. Teraz natomiast zostawiam te informacje dla czytelników mojego bloga. Niech to będzie nasz mały sekret 😉

W przypadku sklepu najbardziej zależało mi na odejściu z Shoplo. Dzięki temu będę mogła ułatwić Wam ścieżkę zakupową, będziemy mieć pełną kontrolę nad zamówieniami, a faktury będą wysyłać się same! To ogromne ułatwienie dla Was, ale i dla nas. Ta zmiana czyni również naszą firmę jeszcze bardziej profesjonalną i to chyba cieszy mnie najbardziej!

Instagram

Nie musicie nic mówić… Ja wiem! Wiem, że ostatnio było mnie mało. Ale moje fatalne samopoczucie, kupno domu, zmiany w firmie, ekspresowy rozwój Młodej i cała masa codziennych sprawunków dobijała mnie tak bardzo, że naprawdę chciałam uciec z Internetu. Nie umiałam wziąć telefonu do ręki i nie chciałam się odzywać. Chciałam przeżyć ten trudny czas w domowym zaciszu pod kołdrą, albo leżąc na różowej kanapie w biurze. Na szczęście poukładaliśmy sobie już większość rzeczy, zrzuciłam z siebie kilka ton ciężaru i powoli wracam.

Przez to, że odpaliłam kanał na YT uczę się jeszcze dzielić treści. Czasem zapominam zrobić zdjęcia na IG, a czasem nie nagram czegoś aparatem, bo przecież zrobiłam fotkę na IG. I tak w kółko ostatnio :D. Nie chcę ich dublować, bo nie ma w tym nic ciekawego – wiem to z doświadczenia odbiorcy.

Wyjechałam na 3 dni sama do lasu, żeby zbierać grzyby

Wszystko zaczęło się od chęci poszerzenia wiedzy na temat grzybów. Zamówiłam kilka książek i jedną z nich była publikacja Zosi “Polowanie na Grzyby”. Okazało się, że prowadzi ona rodzinny Dworek nad Wkrą, gdzie można przyjechać no i… kręciłam Zosi dziurę na Instagramie, żeby dzwoniła do mnie jak tylko zwolni się miejsce w jej domu i słuchajcie – zwolniło się.

Nie spodziewałam się, że wyjazd da mi tak dużo radości. Domyślam się, że nie dla wszystkich temat grzybów jest fascynujący, ale dla mnie to było kosmos. Obcowanie z osobami, które wiedzą o grzybach praktycznie wszystko, możliwość zobaczenia zupełnie nowych gatunków i obcowanie z naturą… Ja nie chodziłam po lesie, ja po nim biegałam!

Podsumowując: jeśli jesteście grzybowymi świrami, to zostawiam Wam link do książki oraz namiar do Zosi!
Polecam z całego serca – cudowni ludzie, natura i GRZYBY <3

ps: właśnie montujemy film na YouTube z grzybowej wyprawy, więc tam zobaczycie więcej!


Ulubieńcy

Jak co miesiąc, na deser serwuję Wam kilka ulubieńców, które pomogły mi przetrwać miesiąc!


Must have grzybiary

Ja powinnam zostać ambasadorką tych ekskluzywnych gumiaków za 80 zł. SĄ NIEZASTĄPIONE i powinny pojawiać się w ulubieńcach conajmniej raz na kwartał 😀 Na grzyby, do lasu na spacer, do pracy w deszczowy dzień… Do spódnicy, do dresów i do samych gaci, jak człowiek wychodzi z herbatą rano przed dom, a na trawie jeszcze rosa. Mam je kupę lat, a nic się z nimi dzieje. Pięknie wyglądają, nie niszczą się i są w świetnej cenie. Jeśli poszukujecie luksusowych gumiaków, to te możecie kupić w ciemno ;D

Sztyblety


Jesienna stylówka Młodej

Mieliśmy w zeszłym roku i w tym roku nie szukałam niczego innego. Wełniany kombinezon to nasz jesienno/zimowy ulubieniec. Otula Młodą, nie gryzie i wygląda bosko. Nie polecamy do lasu, czy na spacery po kałużach – wtedy przyda się coś wodoodpornego, ale na co dzień? Niezawodna rzecz świetnej jakości w szafie małego człowieka. Czapka to za to nowy nabytek i Młoda wygląda w niej najsłodziej na świecie!

Czapka z pomponem

Wełniany kombinezon


Różdżka smaku, czyli moje nowe odkrycie

Od razu wytłumaczę co to jest. Każda torebka to liofilizowane sproszkowane owoce lub warzywa, które możemy dodać do posiłków. Taki dodatek zmienia smak potrawy i nadaje niesamowity kolor. Nadają się do placków, jogurtu naturalnego, kaszy, koktajlu czy nawet wody! Możecie dodać do sosu, zabarwić zupę czy posypać naleśniki! To zawsze nowy smak, piękny kolor i co najważniejsze – więcej witamin w brzuchu. Ja się zakochałam.

Różdżka smaku


Ulubiony zegarek

Czy tylko ja zegarki traktuję głównie jako element biżuterii i stylizacji, a dopiero później jako narzędzie, na którym mogę zobaczyć godzinę? Mam kilka zegarków i noszę je na przemian. Zmieniam je w zależności od tego, który pasuje mi do stylizacji, albo który akurat jest na wierzchu. Ten na pewno już znacie z moich relacji i wpisów. To klasyczny złoty egzemplarz z okrągłą tarczą i bransoletą. Uwielbiam go za prostotę oraz nieprzekombinowany i czytelny cyferblat.

Złoty zegarek


Ufff, czyli podsumowanie

Cieszę się, że Wam o wszystkim opowiedziała w tym wrześniowym podsumowaniu . Od razu jakoś mi lepiej. Najcięższe decyzje są już za mną i czuję nową energię, bo nic mnie już nie przytłacza i nie muszę niczego przed Wami ukrywać. Październik będzie pracowity, a to znaczy że szykuję dla Was sporo ciekawych treści. Zarówno o tematyce dzieciowej, domowo-remontowej jak i klasycznie – lajfstajlowych. Podsumowując: Myślami jestem już prawie w grudniu, bo do końca roku czeka nas dużo pracy, także nie będziecie się ze mną nudzić 😀

Dajcie znać, czy wciąż czytacie moje podsumowania, będzie mi bardzo miło!



4 comments
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać

Wyprawka dla dziecka 2020

Zgodnie z licznymi prośbami podzielę się z Wami moją wyprawkową listą. Znajdziecie tu nie tylko rzeczy, na które się zdecydowałam, ale także plik do pobrania,…