fbpx

#tbt Sierpień 2020

Uffff, nie było łatwo, ale udało się! Wracam do Was z sierpniowym podsumowaniem! Ten wpis powinien w zasadzie nosić tytuł Jak przeżyć 9 miesiąc ciąży w upale i nie oszaleć? bo o tym właściwie będzie sierpniowe #tbt. Zapraszam!

Do tego roboczego tytułu powinnam jeszcze dodać: ...w 40m mieszkaniu od południowej (najbardziej nasłonecznionej) strony, bez windy
Z jednej strony to był dla mnie wyczerpujący i ciężki czas, ale w końcu mamy Ją przy sobie! Możemy tulić, całować i gapić się jak w najpiękniejszy obrazek na świecie, a to jest najlepsza rekompensata za każdą nieprzespaną noc, ból pleców, czy spuchnięte kostki.

Moje sposoby na upalne dni i noce pod koniec ciąży

Przede wszystkim – jeśli tylko macie taką możliwość – róbcie to, co danego dnia macie siłę i ochotę robić. Nie zmuszajcie się, nie wmawiajcie, że musicie. Przez prawie rok nosicie pod brzuchem dzidzię i to wystarczający wysiłek. Szczególnie kiedy ta dzidzia zaczyna rosnąć jak na drożdżach.

Gorące noce

  • Ciężko było mi spać zupełnie bez kołdry, dlatego postawiłam na lekką kołderkę lub bambusową chustę z La Millou, w którą mogłam się owinąć.
  • Poduszka POOFI od Muppet Shop do spania w ciąży. Wygoda, komfort i sen, a nie wiercenie się w łóżku bez końca. Szczerze polecam!
  • Obowiązkowo woda przy łóżku, żeby się za bardzo nie wybudzać, tylko jedną ręką sięgnąć po szklankę, czy butelkę. MUST!
  • Delikatny nawiew lub wiatraczek.
  • Sama też wypracowałam w sobie nawyk spania tylko w nocy, dzięki temu wieczorami faktycznie spałam, bo byłam zmęczona. Starałam się nie drzemać w dzień – chyba, że inaczej się nie dało 😉

Relaks

Na samym początku ciąży kupiłam wiele akcesoriów do malowania farbami i uważam, że to była fantastyczna decyzja. Dzięki temu odrywałam myśli od pracy i telefonu i poświęcałam czas na to, co naprawdę lubię! Na płótnie maluję farbami akrylowymi, a na mniejszym bloku farbkami Gouache. Maluję to co przyjdzie mi na myśl lub poszukuję inspiracji na Instagramie. Szczególnie polecam Wam konto Phlipa Boeltera!

Mimo naprawdę wysokich temperatur nie chciałam się zaszywać w domu i odliczać dni i godzin, dlatego często wieczorami wybieraliśmy się z Wojtkiem na krótkie spacery, a raz nawet pojechaliśmy nad wodę do Słopska! Jak za starych dobrych czasów – z własnym prowiantem, piciem i kocem!

Kąpałam się także w pięknej wannie w Na Temat Piękna, bo postanowiłam chwilę przed porodem po prostu zrobić sobie dzień SPA! Wyjątkowe miejsce z niepowtarzalnym klimatem i świetnymi specjalistkami!

Dobre jedzenie

Przez całą ciążę miałam niewiele zachcianek i końcówka ciąży przebiegła podobnie, jednak brak sił dał się we znaki, więc sprawdziliśmy wiele ciekawych gotowych produktów i fajnych rozwiązań i już Wam pokazuję, które polecam!

Hala Gwardii to food hall stworzony w starej hali na terenie Hali Mirowskiej, która najpierw pełniła funkcję handlową (tak jak Hala Mirowska do dziś), a później stała się centrum polskiego boksu! Dziś to wielka miejscówka pełna wystawców z jedzeniem i alkoholem. Polecamy! Niezobowiązująca atmosfera, dużo miejsca do siedzenia i wiele fajnych mini knajpek.
Czekoladowa pasta od firmy Basia to moje nowe odkrycie! Wzorowy skład, świetny smak – daję okejkę!
Targ Śniadaniowy to żadne odkrycie, ale jeśli trafi się na dobry weekend, gdy są fajni wystawcy, to można zrobić zakupy, zjeść fajne śniadanie i miło spędzić czas na powietrzu. Świetna inicjatywa!
Polecamy też Tel Aviv by Malka kafka – świetne izraelskie smaki bez mięsa! Ich wegańska szakszuka to prawdziwy majstersztyk, więc koniecznie musicie spróbować. My często zaglądamy do lokalu na Żoliborzu lub w Galerii Młociny.

Selflove

Na ostatniej prostej stworzyłam dla Was obszerną relację o samoakceptacji, która przerodziła się w naprawdę ciekawą dyskusję w pytaniach i wiadomościach prywatnych. To dla mnie ważny temat i cieszę się, że w końcu znalazłam czas, żeby go poruszyć i odczarować przed Wami instaświat i jego idealne zdjęcia, pozy i uśmiechy. Sama wciąż uczę się akceptować moje ciało, szczególnie że aktualnie ciągle zmienia się jak w kalejdoskopie, ale właśnie na tym polega droga do selflove! Szczerze zachęcam Was do obejrzenia tej relacji – znajdziecie ją tutaj.

Wyprawka gotowa!

I to nie byle jaką! Wszystko co ostatecznie wybrałam i polecam znajdziecie na mojej liście, którą przygotowałam z myślą o przyszłych zakłopotanych mamach przytłoczonych ilością rzeczy i opinii. Klikajcie we wpis i korzystajcie!

Na końcu wpisu znajdziecie listy – jedną wypełnioną przeze mnie, drugą pustą – dla Was, żebyście mogły samodzielnie ją uzupełniać 🙂

Odebraliśmy też fotelik i mieliśmy szkolenie z bezpieczeństwa z marką Avionaut (fotelik PIXEL). Mogłabym tu pisać ile się dowiedziałam i o ilu ważnych szczegółach nie miałam pojęcia, ale po prostu odeślę Was do relacji: BĄBEL na moim Instastories.

Mama też gotowa!

Kilka dni przed porodem dostałam od Apartu wzruszającą przesyłkę. Naszyjnik z napisem mama, który dostałam noszę cały czas. Oprócz tego delikatny, kobiecy zegarek z małą tarczą, który bardzo wysmukla dłoń i dodaje szyku każdej stylizacji!

Pod koniec ciąży postanowiłam zadbać nie tylko o ciało i duszę, ale i o paznokcie. Na początku ciężko było mi się rozstać z kolorowymi lakierami, bo uwielbiam mieć kolor na paznokciach! Zaczęłam więc od malowania jedynie bazą proteinową od Neo Nail, która ma zbliżony kolor do naturalnej płytki. Chwilę przed porodem o dłonie zadbałam z pomocą świetnej oliwki do skórek, którą stosowałam przez kilka ostatnich tygodni ciąży i chwilę po urodzeniu. Przekonałam się, że naturalna zadbana płytka też może być piękna!

Kilka dni przed porodem poszliśmy na naszą ostatnią randkę we dwoje. Jeśli tylko macie taką możliwość – korzystajcie z tego! Celebrowanie pięknych chwil to nie tylko tworzenie wspomnień i pamiątek. To po prostu ważna część naszego życia, o której łatwo zapomnieć w naszych zabieganych czasach.

Wielki finał!

Byłam prawdziwą tykającą bombą. Co tydzień jeździliśmy na badanie KTG, wciąż czuwaliśmy i codziennie myślałam: czy to już?
No i mamy ją. Przyszła na Świat 26 sierpnia i spełniła nasze kolejne marzenie.


Przepraszam Was za opóźnienie, mam nadzieję, że zrozumiecie.
Nie rozpisuję się więcej na temat samego Bąbla, bo jestem w trakcie pisania obszernego wpisu na Jej temat. Dajcie mi trochę czasu, bo chciałabym tam napisać wszystko! Potem dodamy zdjęcia, Michał zredaguje tekst i oddamy go w Wasze ręce.


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *