#tbt Lipiec 2021

Wagary, pierwszy event po prawie roku przerwy, urlop nad polskim morzem i jagodzianki. O tym wszystkim będzie podsumowanie lipca. To był fantastyczny miesiąc, choć nie obyło się bez smutnych momentów, ale o tym niżej.

Wydaliśmy zupełnie nowe ebooki!

Bardzo długo zastanawialiśmy się czy aktualizować Super Master Collection i sprzedawać go dalej, ale ostatecznie nie miało to sensu. Gdy pisałam Instagram Handbook aplikacja dopiero rozwijała swoje biznesowe funkcje, a “tamten” Instagram zupełnie nie przypomina już tego, na czym pracuję dziś. Postanowiliśmy skupić się więc na nowych produktach, które możliwie najdokładniej wytłumaczą użytkownikowi jak korzystać z aplikacji. Aby to zrobić podzieliliśmy wszystkich użytkowników na twórców i na konta biznesów. Twórcą np jestem ja, a Instacademy będzie kontem marki. Idąc tym tropem spisaliśmy niezliczoną ilość tematów, które możemy podjąć w podręcznikach. Na początku wyłoniliśmy kilkadziesiąt, później około 20, a na koniec niewiele ponad 10 grup twórców i biznesów, dla których stworzymy podręczniki. Każdy z nich będzie dedykowany konkretnym twórcom i biznesom i odpowie na wszystko pytania, podpowie jak dostosować profil do oczekiwań odbiorców, jak wspierać swój biznes albo markę osobistą i co jak ustawić, żeby konto działało na naszą korzyść!

Pierwsze dwa ebooki stworzyliśmy z myślą o restauracjach, pubach i innych gastro miejscówkach oraz dla twórców beauty. Sprawdźcie nasz sklep i czekajcie na kolejne publikacje.

Zrobiliśmy sobie wagary

Bo czasem po prostu trzeba! Pojechaliśmy do Dworu Dawidy na wydłużony weekend. Było bosko! Kocham nowoczesny design i wszystko, co jest aktualnie we wnętrzarskich trendach, ale stara architektura, sztukateria, wysokie sufity i wieloletnie pościerane parkiety to… no po prostu to mi w duszy gra! W takich okolicznościach oczyściłam głowę, oderwałam się od codziennych obowiązków i zajęłam rozmowami, planami, zabawą z dzieckiem i odpoczynkiem.

Plażowanie z małym dzieckiem

Jak byliśmy ostatnio nad morzem, to Młoda jeszcze nie za bardzo ogarniała piasek i siedziała grzecznie na kocyku, żeby przypadkiem ten dziwny, nieznajomy piach jej nie dotknął. Tym razem już tak miło nie było. My na plażę, a Mała prawie jak krab uskuteczniała samotne wędrówki gdzie kolana poniosą. Upadki nie bolały, bo piach w miarę miękki, nowe miejsce, więc było co zwiedzać…

Ogłaszam, że rozpoczął się sezon grzybowy!

I w związku z tym wyjątkowym wydarzeniem kupiłam sporo grzybowych książek, żeby się dokształcić, zrobiłam już grzybowe risotto, jajecznicę z kurkami i czekam na więcej. Zabrałam piękny wiklinowy kosz i jestem gotowa na grzybobranie po powrocie z urlopu.

Ćwiczyłam jogę na evencie

Apart z okazji premiery naszej najnowszej kolekcji . Podczas wydarzenia odbył się trening jogi z Karoliną Erdmann z Yoga Beat Studio. Pojechałam prawie bez makijażu z torbą treningową – no słuchajcie, tego jeszcze nie było 🙂 Było naprawdę fajnie – może trochę gorąco, ale inaczej niż zazwyczaj!

Z najnowszej kolekcji najbardziej podobają mi się pierścionki – szczególnie ten z niebieskim kamieniemwężem – wyglądają jak vintage łupy, albo rodowe pamiątki po babci – kosmos! A z naszyjników zestaw z księżycemperłami – piękny wakacyjny duet do krótkich jeansowych szortów i wieczorowej sukienki!

Poznałam Beatę Kozidrak

Był gorący dzień, akurat siedziałam na mailu gdy ujrzałam tę wiadomość… Zaproszenie na event z Beatą Kozidrak! Krzyknęłam, powiedziałam dziewczynom i pobiegłam do Wojtka z tą wiadomością, bo nie mogłam usiedzieć w miejscu.

Wydarzenie odbyło się na dachu w centrum warszawy, było bardzo klimatycznie, tajemniczo i była Pani Beata <3

Zrobiłam ciasto drożdżowe ze śliwkami

O tej historii opowiem Wam tak samo, jak powiedziałam moim dziewczynom w biurze:

Byłam w sobotę w warzywniaku i już miałam płacić, ale zobaczyłam że gdzieś w kącie leżą przecenione bardzo dojrzałe, ale jeszcze nie zepsute śliwki i pierwsze co pomyślałam to ehhh, pewnie je wyrzucą, bo nikt ich nie kupi. Po tej krótkiej refleksji mój mózg zareagował szybciej niż moja świadomość i od razu powiedziałam A jeszcze te śliwki pani dorzuci. No i tak wylądowałam w domu z 2.5 kg śliwek “na dziś” – bo jutro byłyby zepsute. I niby to żadne wyzwanie, ale tego dnia miałam jeszcze kilka rzeczy do ogarnięcia, więc szybko przybrałam mój strój superbohaterki (czyt. fartuch kuchenny) i upiekłam dwie ogromne blachy drożdżowego z kruszonką. Mama pochłonęła jedną blachę, a druga została dla nas. Oczywiście tyle bawiłam się z ciastem, że potem spocona i urobiona po łokcie wskoczyłam w czyste ubrania i pobiegłam załatwiać sprawy, ale co podjadłam śliwek i kruszonki, to moje ;D

Rozpoczęliśmy urlop nad polskim morzem

Nie wiem czy uda nam się kiedyś wyjechać zgodnie z planem o ustalonej godzinie, żeby wszystko wcześniej spakować, zgrać z natężeniem ruchu na drodze i drzemkami Młodej… nie wiem. Wiem za to, że tym razem się znowu nie udało :D. Pakowanie się na wakacje z dzieckiem to jak niekończąca się lista – myślisz, że spakowałaś wszystko, a potem nagle wchodzisz do łazienki i zgarniasz kolejne rzeczy, które mogą się przydać i lepiej je mieć.

Jak jest u Was z pakowaniem? Powiedzcie mi, że chociaż podobnie jak u mnie, błagam! 😀

Na początku pojechaliśmy w rodzinne strony Wojtka – do miejscowości Czarne. Spędziliśmy tam kilka sielskich dni wśród krzaków porzeczki, nieskoszonej trawy i starych zabawek Kacpra i Wojtka z młodych lat. Mała została wyściskana przez babcie i ciocie, a ja po raz kolejny mogłam chodzić boso, odłączyć się od świata i być tu i teraz.

Później odebraliśmy moją mamę z Gdyni i ruszyliśmy na półwysep.

Co polecamy, a co nie?

Tutaj wrzucę krótkie info o wszystkim co nam się podobało i czym byliśmy rozczarowani – od noclegów, przez lokale gastro, po akcesoria dla Młodej. Lecimy:

POLECAM:

  • Camping, na którym nocowaliśmy w domku – Pod Cyprysami w Jastarni – czysto, schludnie, dobrze przemyślane pod względem zagospodarowania przestrzeni, blisko do plaży.
  • Koc piknikowy z La Millou – świetny na plażę, bo ma ortalionową podszewkę więc się nie brudzi od piasku i ukrytą kieszonkę na suwak – idealnie na telefon, czy portfel, żeby nic nie leżało na wierzchu.
  • Słomiany daszek – ja swój upolowałam na Fuercie ale sądzę, że znajdziecie go w sieciówkach – osłania twarz i oczy przed słońcem, ale głowa się nie poci 😀
  • Wózek z Decathlon – sprawdził się idealnie do wożenia naszych plażowych tobołków. Czasem pakowaliśmy tam też dziecko, ale nie zawsze chciała współpracować.
  • Obiad w Juracie U Rybaka – ryby przepyszne!
  • Lody na gałki i gofry (tylko to!) w niebieskiej budce przy stacji Jastarnia Centrum
  • Grę Dixit – świetna, prosta planszówka, którą katowaliśmy cały wyjazd <3
  • Obiad w Kuźnicy w knajpie Morski Zająć – mule i obsługa na medal!
  • Trasę wzdłuż Zatoki w Chałupach – piękna i malownicza okolica – kroki robią się dosłownie same.
  • Oldschoolowe desery lodowe w Chałupach w Weranda Cafe – za 19 zł dostaniecie giga porcję lodów!
  • Stroje kąpielowe z Chantelle Paris – nie są tanie, ale krój, fason, jakość wykonania – czuję, że to będzie strój na lata.
  • Obiad w Chałupach w Port Chałupy – zjecie tam rybę z frytkami i surówką za 40 zł – smaczne jedzenie za spoko cenę, bezpieczna opcja na obiadek, więc polecam.
  • Pizza w dowozem na plażę, bezalkoholowe mohito, tatara i widok na morze z restauracji rettungsbuddy w Jastarni

NIE POLECAM:

  • Lodów świderków w niebieskiej budka przy stacji Jastarnia Centrum – mega chemiczne
  • Jastarni – miasteczko jest dla nas drugim Władysławowem. Nie ma klimatu i kojarzy mi się jedynie z dźwiękiem cymbergaja.
  • Korków na półwyspie. Zawsze się pakujemy w giga korki i zamiast szybkiego przejazdu wleczemy się 4,5 h przejeżdżając ledwo 70km.

Ulubieńcy lipca

Czas na kilka szybkich polecajek:

Miejsce, jak ze starych filmów

Mowa oczywiście o Dworze Dawidów. Urokliwa miejscówka, w której nie znajdziecie sieciówkowych mebli i elementów nowoczesnego designu. Polecam szczególnie na romantyczne wyjazdy, bo okolica jest naprawdę wyjątkowa. Z dzieckiem też było super, ale wiadomo – dalekie to od romantycznego klimaciku 🙂

Ulubiony SPF dla Bąbla

Przetestowałam nowy produkt, o którym żal nie powiedzieć. SPF od Clochee Młoda nosiła przez całe nasze “wagary” i urlop. Dobrze i szybko się rozsmarowuje i nie tworzy białej, tłustej maski na twarzy mojego Bączka. Jeśli jeszcze nie macie specyfiku do opalania dla swoich dzieci (lub siebie) to sprawdźcie ten krem od Clochee.

SPF dla dzieci

Smarowidło, które skóra pokocha

Jak wiecie, jestem kosmetycznym freakiem i zawsze mówię Wam czy warto używać jakiegoś produktu, czy nie. To teraz mówię Wam, że balsam od Cerave warto. Widziałam te produkty u innych twórczyń, a kiedy napisali do mnie, stwierdziłam, że potestuję i zobaczymy. No i słuchajcie zobaczyłam i oznajmiam, że warto spróbować. Po miesiącu smarowania mojej opalonej skóry balsamem tej marki zdecydowałam się na współpracę i niebawem opowiem Wam więcej, ale już dziś powtórzę pod raz trzeci – warto 😀

Emulsja 5!

Prawdziwy unikat

Ten naszyjnik zobaczyłam na premierze letniej kolekcji Apart i przepadłam. Na pozór wygląda jak typowa wakacyjna ozdoba, ale łańcuszek jest cieńszy i delikatniejszy niż te, które znamy ze zdjęć na Insta. Na szyi prezentuje się jak milion dolców. Apart zrobił przy tym produkcie naprawdę kawał świetnej roboty. Naszyjnik wpisuje się w trendy, ozdabia opalony dekolt i przez mnogość aplikacji i wisiorków nie ma nudy! Uwielbiam!

Naszyjnik

Pizza z dowozem na plażę

Hit! To wynalazek na miarę XXI wieku. Wyobraźcie sobie sytuację:

Urlop, piękna pogoda… Wy właśnie wyszliście z morza i idziecie smarować się SPF’em żeby nie zjarać się na słońcu. Jest miło i przyjemnie, tylko jak to po kąpieli – człowiek głodny, a wszystkie przekąski zjedzone.

W klasycznym scenariuszu spakowałabym caaały majdan i rodzinkę i poszlibyśmy na obiad. Ale, aleeee – trafiliśmy w Jastarni na miejscówkę, która dowozi pizzę pod wybrane wejście na plażę! H I T !

Pizza z dowozem

Pisząc ten wpis jestem już w drodze do domu i myślę o najbliższym tygodniu. Mam kilka bardzo ważnych decyzji do podjęcia i już teraz się tym stresuję. Niemniej wyjazd był naprawdę udany. Trafiliśmy piękną pogodę, spędziliśmy rodzinny czas i naładowałam baterie na conajmniej kilka najbliższych tygodni.

Życzę nam wszystkim, żeby sierpień wykorzystać na maksa! Róbmy rzeczy, które uwielbiamy, łapmy piękną pogodę, spotykajmy się z przyjaciółmi i jedzmy pyszne owoce!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać

Kuchnia – efekt końcowy

Za chwilę minie rok od kiedy zaczęliśmy remont mieszkania. To zabawne, że kiedy słyszałam od innych: Uuu, u nas to się ciągnęło miesiącami – to przewracałam…

#tbt Sierpień 2021

Ostatni powiew wakacji miał być słoneczny, piękny i w urodzinowym klimacie. Miałam chodzić w sukienkach, opalać się i spędzać sierpień w mieście jak turystka.…