fbpx

#tbt 2020, czyli podsumowanie mojego roku!

Rok dobiega końca, więc czas na wielkie podsumowanie 2020! Jak spędziłam te 12 miesięcy? Czy zrealizowałam wszystkie swoje cele? Róbcie kawę i zapraszam do lektury!

Początek nie był prosty

Pierwsze dwa miesiące były nie tylko początkiem roku, ale i mojej ciąży, z której pamiętam leżenie na kanapie w biurze z bezsilności, mdłości, bóle głowy i fatalne samopoczucie. Z ciekawostek – mój stan sprawił, że polubiłam kawę! Tak – Joanna Banaszewska zaczęła pić kawę w wieku 26 lat. Co prawda z mlekiem, ale wiecie – nie od razu Kraków zbudowano 😉

Zimowe miesiące spędziłam niezbyt aktywnie, ale udało mi się odwiedzić Londyn! Pojechaliśmy tam z Wojtkiem i Michałem na targi Top Drawer, a oprócz tego odwiedziliśmy też Design Museum oraz kilka wyjątkowych knajpek. Odsyłam Was do wpisu jeśli chcecie przeczytać relację z wyjazdu!

Ostatnie wystąpienia publiczne i niespodzianka

W marcu byłam prelegentką na dwóch fantastycznych wydarzeniach, które odbyły się w jeden weekend! Przejechaliśmy wtedy w ciągu kilku dni 600 km! Podczas jednego z nich – na wydarzeniu Dziewczyny mają moc – miałam przyjemność opowiedzieć swoją zawodową historię, a podczas Być Kobietą on Tour przeprowadziłam dla uczestniczek lekcję z Instagramu!

Mając świadomość, że niebawem nasza rodzina się powiększy bardzo chciałam zwiedzić jeszcze kawałek świata tylko we dwójkę. Nawet jeśli miałabym czas spędzać w łóżku, to przynajmniej za oknem miałabym palmy i plażę, a nie burą ulicę. Idąc tym tropem pod koniec lutego kupiłam bilety na Hawaje! To było moje największe podróżnicze marzenie, które już w marcu miało się spełnić. A potem przyszedł lockdown i zamknięcie granic jeden dzień przed naszym wylotem – serio! Na szczęście rezerwacje anulowaliśmy i udało się nam się odzyskać wszystkie pieniądze, a z Hawajów zostało mi jedynie oglądanie bajki Vaiana.

Życie nagle zwolniło, dom stał się miejscem pracy i odpoczynku, a my – zaganiani ludzie musieliśmy w końcu usiąść na tyłkach. Przemyśleń było wiele, wiadomo – przeżyliśmy… i wciąż przeżywamy to wszyscy. Zaczęłam się też wtedy dużo bardziej przyglądać temu, co mamy w naszym mieszkaniu i czego wciąż w nim brakuje analizując wszystkie rozwiązania, które zastosowaliśmy. Właśnie w tamtym okresie odezwała się do mnie marka Bosch i w ramach naszych działań od prawie roku jestem najszczęśliwszą posiadaczką suszarki do ubrań w małym mieszkaniu! Mówię Wam o tym, bo ten sprzęt zmienił nasze życie pełne suszącego się prania w mieszkaniu i była to tak przełomowa zmiana, że informacja o tym musiała się znaleźć w podsumowaniu całego roku 😀

Pierwszy raz wykonuję też wtedy samodzielnie manicure hybrydowy. To świetne doświadczenie, które uczy pokory, cierpliwości i precyzji. Ale się wtedy stresowałam i bałam się, że mi nie wyjdzie! Byłam nawet na łączach z moją Martą od paznokci, ale wyszło pięknie, a bawiłam się przy tym świetnie! Pamiętam też , że bardzo dopingowałam wtedy dziewczyny z NeoNail, które zakasały rękawy i na bieżąco dopasowywały ofertę do sytuacji, wypuszczając klasyczne lakiery świetnej jakości i wiele rabatów! Dużo z Was pisało mi, że codzienne promocje na stronie NeoNail sprawiły, że zainwestowałyście w sprzęt i rozpoczęłyście samodzielną zabawę w manicure hybrydowy, a przy tym jeszcze zaoszczędziłyście!

Moje 27 urodziny

No i przyszedł maj i nie wiem jak pachniała Saska Kępa, bo siedzieliśmy w domu, ale pamiętam, że w moje 27 urodziny powiedziałam Wam o mojej ciąży! Oprócz tego spędziłam super czas z rodziną i zaczęłam w końcu normalnie pokazywać brzuch i moje ciążowe stylówki!

Wakacje!

W czerwcu zaczęliśmy się rozglądać za rzeczami dla Bąbla i powoli planować naszą przestrzeń w mieszkaniu, żeby Mała miała gdzie spać! Postanowiłam raz na zawsze zakończyć nasz niekończący się remont. Zamontowaliśmy w końcu listwy przypodłogowe, stworzyliśmy kącik dla dziecka i do naszego domu zawitał ekspres z prawdziwego zdarzenia. Mamy go już pół roku i za każdym razem, gdy piję kawę, nie mogę uwierzyć, jak jest świetny. Naprawdę czuć jakość sprzętu i wygodę użytkowania. Sam się czyści, ja opróżniam tylko pojemnik z fusami po kawie… a jak robię sobie latte, to czuję się jak w kawiarni! Nigdy nie pomyślałabym, że będę zachwycać się kawą, a co dopiero ekspresem, ale tak – zachwycam się! To na bank wina tego dziwnego roku 😀

Pod koniec miesiąca zostałam ambasadorką marki La Millou, a w lipcu dziewczyny zorganizowały mi mój Baby Shower w siedzibie firmy. Było najpiękniej i najfajniej. W końcu spotkałam się z bliskimi mi ludźmi, mogłam wyluzować i dostałam mnóstwo prezentów, z których korzystam do dziś!

Później wyjechaliśmy z moją mamą i bratem Wojtka na wakacje na Hel. Klasycznie nie mieliśmy pogody, żeby plażować i się opalać, ale za to Wojtek z Kacprem mieli okazję nauczyć się pływać na Kite i obaj pokochali ten sport. Jako, że były to wakacje z Bąblem w ciąży, to mimo beznadziejnej pogody będę wspominać ten czas z wyjątkowym sentymentem.

Halo, ja tu rodzę!

Pod koniec wakacji byłam już tykającą bombą, ale udało się – urodziłam zdrową dziewczynę, która z każdym dniem jest coraz bardziej bystra i ciekawa świata. Jesteśmy w niej zakochani i mimo, że wywróciła nasz poukładany świat do góry nogami nie oddalibyśmy tego czasu za nic na świecie. Po porodzie odcięłam się od pracy i chłonęłam wspólne chwile. Dałam sobie dużo czasu na odpoczynek i powrót do formy…

Girlboss is back!

Ale w październiku nie wytrzymałam i wróciłam do pracy. Po pierwsze dlatego, że po prostu kocham to, co robię i daje mi to niesamowicie dużo radości, po drugie chciałam Wam już opowiedzieć, jak czuję się w roli mamy, a po trzecie jako przedsiębiorca jestem odpowiedzialna za naszą firmę oraz za pracowników, więc rok macierzyńskiego nie wchodził w moim przypadku w grę. Wróciłam więc do biura, wyczyściłam jedną z szuflad z różnych kosmetyków i włożyłam do niej pieluchy, ubranka i chusteczki. Później Wojtek przytargał kosz mojżesza, a dziś mamy tutaj jeszcze przewijak i całą masę innych pomocników, żebyśmy mogli pracować i zajmować się Małą jednocześnie.

Odpisując na maile bujam jej bujaczek, noszę gadając przez telefon, a relacje publikuję karmiąc piersią. I tak jest mi najlepiej! Może gdyby jeszcze skrzynka mailowa nie zapełniała się tak szybko i można było legalnie spać 10 godzin… ale i tak jest super!

Poza tym rozpoczęłam treningi tenisa! Chciałabym chodzić częściej niż raz w tygodniu, ale na razie nie mogę sobie na to pozwolić ze względu na brak czasu. Niemniej – 2 godziny w tygodniu, w których mogę wyżyć się na piłce, nie jestem skupiona na niczym innym niż sport, to i tak zbawienie na moją zajętą głowę. Polecam wszystkim. Nie sądziłam, że tak wkręcę się akurat w taki sport!

Listopadowy natłok pracy

Końcówka października i listopad były zdecydowanie najintensywniejszymi miesiącami pod względem pracy. Zrealizowałam pomysł, który śnił mi się po nocach – wraz z innymi twórcami połączyliśmy siły i wypuściliśmy wyjątkową paczkę presetów i dodatków na Instagram! INSTA FOTO MASTER był pierwszą tego typu akcją w Polsce! Sam pomysł był jedynie wierzchołkiem góry lodowej, bo cała logistyczna i techniczna strona leżała po stronie mojego zespołu, więc pracowaliśmy na pełnych obrotach, żeby oddać w Wasze ręce nie tylko sam produkt, ale i całą otoczkę – spójną stronę dedykowaną akcji, jasne opisy produktów, dodatkowe materiały, które tworzyliśmy z twórcami… To wszystko spędzało mi sen z powiek przez kilka tygodni, ale Wasz feedback zrekompensował mi wszystko.

Przez cały rok robimy mnóstwo pięknych ujęć biżuterii i nie mogłabym o tym nie wspomnieć jako ambasadorka marki Apart. Niezależnie, czy siedzę w domu, czy jestem na wakacjach – biżuterię mam na sobie zawszę, bo uważam, że potrafi ona zbudować całą stylizację, ożywić zwykły outfit lub nadać ubraniom zupełnie nowego wydźwięku. Wojtek wypożycza sprzęty, ja szukam inspiracji i powstają z tego naturalne, kolorowe kadry, które naprawdę lubię. Niedługo na moim blogu pokażę Wam zestawienie moich biżuteryjnych ulubieńców, a narazie zostawiam Was z kolażem moich ulubionych Apartowych kadrów!

Zaraz po Insta Foto Master zabraliśmy się za szykowanie prezentowników i akcji promocyjnej na Black Friday. Przeanalizowaliśmy wcześniejsze wpisy z pomysłami na prezenty, zapisaliśmy wszystko, co należy poprawić i wdrożyliśmy to w naszych tegorocznych prezentownikach! Jestem z nich dumna, bo nie są to przypadkowe produkty, które znaleźliśmy w necie. Cały zespół szukał inspiracji i ciekawych produktów, dzięki czemu Wy dostaliście ponad 170 wyjątkowych pomysłów na prezent!

Zanim jeszcze świat przypomniał sobie o corocznych promocjach na Black Friday, ja już realizowałam sesję zdjęciową, żeby stworzyć dla Was dwie wyjątkowe paczki świątecznych presetów. Jedna, która podkreśli wszystkie czerwone akcenty i ociepli zdjęcia, a druga rozjaśni i wydobycie biele oraz zielenie na zdjęciach z choinką! Są one dostępne TUTAJ tylko do niedzieli 03.01.2021!

Roboty było mnóstwo, ale po wszystkim zostaje przede wszystkim satysfakcja!

Christmas is coming!

Dla nas grudzień nigdy nie był sprzedażowym miesiącem, dlatego Black Friday był ostatnią akcją promocyjną, a później skupiamy się na podsumowaniach, analizach całego roku, wnioskach i planach na kolejny rok. Wiele udało nam się z Wojtkiem poukładać. Szukamy nowych osób do zespołu, bo w 2021 mamy nadzieję ruszyć z kopyta! Mam zamiar po raz kolejny Was zaskoczyć, ale opowiem Wam o tym za jakiś czas, bo na razie musimy to wszystko dokładnie ułożyć w czasie, żeby się nie przeliczyć.

Piszę ten wpis po świątecznych zakupach, w oczekiwaniu na święta i sama przed sobą stwierdzam, że w zasadzie nie czuję, żeby ten rok był jakiś wyjątkowy, bo przecież oprócz narodzin Bąbla niewiele zrobiłam, a wszystko było jakieś takie… nijakie? Ale prawda jest taka, że to był rok prób, spontanicznych decyzji, nauki – w szczególności odpuszczania i godzenia się z coraz to nową i niespodziewaną rzeczywistością.

Zapisuję sobie go w pamięci jako rok, w którym fakt, że ja i moi bliscy są zdrowi, mamy dach nad głową, oszczędności i pracę był największym szczęściem i sukcesem. Akceptuję to i idę dalej!


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

3 komentarzy

  1. Uwielbiam czytać takie podsumowania! Też miałam poczucie, że w tym roku nie za wiele się wydarzyło, ale jak ostatnio rozmawiałam z moją przyjaciółką i opowiedziałam jej o moim roku, to aż się zdziwiłam! Bo okazało się, że mimo wszystko dużo się działo, mimo lockdownu i innych przeszkód, także również się zaskoczyłam 🙂 Wszystkiego dobrego w 2021!

  2. Hej Asia! Ja nie na temat, ale jesteś instagramowym guru, więc do Ciebie kieruję to pytanie. Otóż… Na facebooku i instagramie mam włączone dwuskładnikowe logowanie i zawsze jak przychodziły smsy to jako nadawca widniał “Facebook”, teraz przychodzą z różnych numerów. Czy to jest bezpieczne, czy coś się zmieniło? Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *