Rozwiązania, które ułatwiają mi życie na co dzień

Ten wpis dedykuję wszystkim kobietom, a w szczególności młodym mamom, które wciąż jeszcze zastanawiają się, co mogą robić lepiej lub szybciej. Jeśli wciąż staracie się sprostać narzuconej przez społeczeństwo presji, albo oczekiwaniom innym, to zanim znów będziecie chciały zadowolić wszystkich dookoła – weźcie swoją zimną, niedopitą kawę, usiądźcie, złapcie oddech i przeczytajcie kilka słów ode mnie.

Przestałam być Zosią Samosią

Co to oznacza? Przede wszystkim nie boję się oddelegowywać zadań innym. To udręka każdej osoby, która rozkręca biznes od zera. Na początku to ty jesteś fotografem, grafikiem, asystentem, copywriterem, biurem obsługi klienta, twórcą contentu i nie tylko. Można pracować za czterech albo i pięciu, ale z jakim skutkiem? Długo nie chciałam powierzać zadań innym, bo byłam przekonana, że nikt nie zrobi czegoś lepiej niż ja sama. Przecież to moja firma, mój pomysł i tylko ja wiem, jak zrobić każdą rzecz najlepiej. Dziś mam zespół 6 fantastycznych ludzi, którym powierzam wiele zadań i mam pewność, że zostaną dobrze wykonane. Dzięki temu mam czystą głowę, więcej czasu dla dziecka, przestrzeń na pracę kreatywną, relacje i kontakt z Wami.

Tak samo działam w domu. Jasno dzielimy się obowiązkami z Wojtkiem i nie czekamy aż drugie domyśli się, że powinno coś zrobić. Jeśli ja robię śniadanie dla nas i Bąbla, to wyraźnie proszę Wojtka żeby np. wstawił w tym czasie pranie, albo pobawił się z młodą. Na nic nie zda się moje gadanie pod nosem. K o m u n i k a c j a !

Pamiętam, że dla wielu osób było zaskoczeniem to, że zmieniamy się opieką nad dzidzią co noc. To była nasza najlepsza decyzja, bo choćby nie wiem jak ciężka była noc to świadomość, że w kolejną się wyśpię, jest zbawienna. Kiedy karmiłam piersią, to od początku udawało mi się ściągać sporo pokarmu. Mogłam więc go mrozić. Kiedy była noc Wojtka, to ostatnie odciąganie laktatorem robiłam o północy, a pierwsze ok 6-7 rano, dzięki czemu ja przesypiałam 6 godzin, a Wojtek miał dla małej posiłek w nocy 🙂

System zmianowy mamy do dziś, ja mam dla Was tip, jak szybko przygotować butlę w nocy: w czystej butelce odsypcie odpowiednią ilość mleka, a obok postawcie termos z ciepłą wodą. Mleko jest gotowe w kilka sekund! Aktualnie wystarcza nam jedna pełna butelka na noc, a wcześniej szykowałam dwie mniejsze.

Rozmowa i głośne mówienie o swoich potrzebach to zawsze najlepsze wyjście dla naszej głowy. Chcemy czegoś? Mówmy o tym.

Korzystam z udogodnień XXI wieku

I nie uznaję tego za powód do wstydu. Czasy, w których żyjemy dają nam możliwości, o jakich nawet nie śniliśmy. Uwielbiam gadżety technologiczne i jeśli jakikolwiek sprzęt czy aplikacja mogą zaoszczędzić mój czas lub dać mi poczucie spokojnej głowy, to pierwsza w kolejce ustawiam się, żeby to mieć. Od komputera, który jest połączony z telefonem i spełnia moje najbardziej wygórowane wymagania, po inteligentne zegarki monitorujące mój tryb życia.

Gdy urodziłam córkę, chcąc dać jej wszystko co najlepsze, od razu zdecydowałam się na wykupienie pakietu w prywatnej placówce medycznej, który obejmował szczepienia i określoną liczbę wizyt domowych, co kosztowało nas kilka tysięcy złotych. Za chwilę pakiet straci ważność, bo Mała będzie miała rok, a my oprócz szczepień nie wykorzystaliśmy niczego. Oczywiście, to przez to, że nic złego – ODPUKAĆ – się przez rok nie działo, ale prawda jest też taka, że w tym chaotycznym czasie (jak to przy pierwszym dziecku) po prostu chciałam jak najwięcej i jak najlepiej. Drugi raz prywatnej opieki w pakiecie bym nie wykupiła. Teraz wiem, że istnieje coś takiego jak HEYDOC, który odezwał się do mnie i bardzo szybko uświadomił, jak inaczej w XXI wieku można zapewnić sobie i bliskim dostęp do specjalistów.

HeyDoc to mobilna opieka zdrowotna, która umożliwia szybki dostęp do różnych specjalistów. Bez wychodzenia z domu możecie zrealizować e-wizytę w formie czatu, rozmowy telefonicznej lub wideoczatu. Za pośrednictwem telefonu możecie także szybko otrzymać zwolnienie lub analizę badań w formie elektronicznej. To co mnie najbardziej zszokowało, to fakt, że HEYDOC ma możliwość zadawania pytań bez wcześniejszej rejestracji na portalu. Jest to wyjątkowe udogodnienie w przypadku posiadania małego dziecka – gdy np. maluch dostanie wysypki możesz szybko poradzić się specjalisty, zamiast czekać na połączenie i umawiać się na wizytę. Z dzieckiem zawsze może się coś wydarzyć (i to nie zawsze w domu, tylko np. na wyjeździe), a my jako młodzi rodzice czasami jesteśmy na to przygotowani i niekoniecznie wiemy, co w danej sytuacji zrobić. Szybka porada u specjalisty może być zbawienna, bo uspokoi rodziców i da im jasny komunikat, co robić.

Niesamowite, że mamy możliwość łączyć się z lekarzem in real time, w wygodnym dla nas miejscu i terminie,bez długiego oczekiwania i co ważne – w przystępnej cenie, bo wizyta u pediatry lub internisty kosztuje tylko 59 zł, a u innych specjalistów od 89 zł. HeyDoc to naprawdę wynalazek na miarę naszych czasów.

Organizuję opiekę dziecka najlepiej, jak umiem…

…bo wiem, że ktoś poradzi sobie równie dobrze jak ja! Gdy mam naprawdę ciężki dzień, to dzwonię do Agaty, która przyjeżdża, kiedy tylko może. Spędzamy razem czas, pogada ze mną i przy okazji pobawi się na podłodze z Małą, żebym ja mogła się w spokoju zamknąć w toalecie i wykąpać, albo porozmawiać z managerką. W biurze również potrafię oddać dziecko w ręce Karoli, gdy np. dzwoni klient, albo potrzebuję 20 minut pracy w pełnym skupieniu. Ja dzięki temu mogę szybko uporać z moimi sprawami, a Mała cieszy się, bo ktoś inny (nowy!) poświęca jej czas.

Znam wielu młodych rodziców, którzy w obawie o bezpieczeństwo swojego dziecka panicznie boją się oddać malucha w ręce innych osób. Zapewniam Was, że inni też dadzą sobie radę. Bliscy nam ludzie zazwyczaj chcą nam pomóc, wystarczy tylko troszkę ich poduczyć, a samemu pozwolić sobie o tę pomoc prosić 🙂

Ostatnio chciałam też poruszyć na swoim profilu temat posiadania Niani, korzystania ze żłobka czy wsparcia dziadków. Od kiedy mam dziecko naprawdę zastanawiam się, jak celebrytki deklarujące brak niani radzą sobie z domem i dziećmi. Ja nie mówię, że tak jest w 100% przypadków, ale zaczynam myśleć, że po prostu boją się przyznać, że korzystają z jakiejkolwiek pomocy.

Prawda jest taka, że jesteśmy oceniane, kiedy jesteśmy z dzieciakami w domu: bo jak to, nie ma innych ambicji? A jak zdecydujemy się wrócić do pracy (co oczywiście z dzieckiem pod pachą nie jest możliwe), to słyszymy, że kto to widział, żeby kariera była ważniejsza od rodziny. Kiedyś widziałam u @mataja taką ankietę, która pokazała, że rodzice mają wyrzuty sumienia kiedy posyłają dzieci do żłobka i również kiedy tego nie robią. W każdym rozwiązaniu widzą niedoskonałości i na tym się skupiają. Więc ja mam propozycję. Skupmy się na problemie i jego rozwiązaniu!

  • Dziecko jest głodne? To je karmimy! Jak? Tę decyzję podejmują rodzice! W zależności od sytuacji i możliwości. Cycek, BLW, MM, kaszki, słoiczek czy domowa zupka – najważniejszy jest efekt: nakarmiony dzidziuś.
  • Wracasz do pracy? Trzeba zorganizować dziecku opiekę! Dostosowujemy to do swoich możliwości! Super, jeśli mogłoby zostać z babcią, ale… co jeśli ona mieszka daleko? Co jeśli jest jeszcze aktywna zawodowo? Co jeśli nie ma takiej możliwości, bo nie chce, bo nie mamy babci, no cokolwiek! Szukamy wtedy innego rozwiązania i nie zastanawiamy się, co by było gdyby… i nie tłumaczymy się koleżance, której mama pomaga jej w opiece każdego dnia. Działamy, szukamy, liczymy: niania? żłobek? przedszkole? prywatne? blisko domu czy pracy? Wypisujemy za i przeciw i podejmujemy decyzję. Każda będzie miała swoje + i -, ale finalny wybór należy do nas. Nie ma rozwiązania idealnego, życie nie jest czarno-białe.

Nasz system jest następujący: 3 dni w tygodniu młoda jest z nianią, 1 dzień ze mną, 1 dzień z Wojtkiem i weekend razem. W ten sposób każdy z nas jest 4 dni w tygodniu w pracy, a młoda ma rozrywkę wszystkie 7 dni! I zawsze obok jest ukochana osoba! Dodam jeszcze od siebie kilka rad, jeśli chodzi o wsparcie niani (nie wypowiem się o żłobku, bo nie korzystaliśmy z tej opcji):

  • rozmowy z poprzednimi rodzinami, w których niania pomagała,
  • kreatywność w zabawie – zależało mi bardzo, żeby ich wspólny czas był bardzo jakościowy, dziewczyny malują farbami, robią same zabawki, no niesamowite rzeczy czarują, młoda robi niesamowite postępy,
  • super jest to, że nasza niania ma naprawdę duże doświadczenie i wiedzę, kończy właśnie pedagogikę i sama podrzuca mi różne informacje albo wspiera w wyborach,
  • dodam, że wiele osób patrzy np. na to czy niania mówi w wielu językach… przyznam się Wam, że mi bardzo zależało by dobrze i ładnie mówiła w języku polskim, a moim wymaganiem był kurs i wiedza z zakresu pierwszej pomocy,
  • mieszka blisko nas – to jest super ułatwienie, że nie dojeżdża do nas długo, tylko krótki spacerek i jest u nas, przy ewentualnej zmianie planów i nagłej potrzebie to się super sprawdza, z dzieckiem nie wszystko da się zaplanować od A do Z.

Odpuszczam, kiedy nie daję rady…

…i nie biczuję się za to. Każdy czasem ma dość i nie ma sensu robić sobie z tego powodu wyrzutów sumienia. Osobiście największy problem mam z utrzymaniem porządku w domu. Mamy niewielkie mieszkanie, małe dziecko i kota. Codziennie odkurzamy, bo Mała raczkuje już po całej podłodze, ale nie mam czasu na codzienne zbieranie zabawek, regularne robienie prania, czy opróżnianie zmywarki.

Kiedyś miałam ogromny problem, że tego nie robię. Przecież “wszyscy mają porządek w domu”, tylko nie ja. Dziś już wiem, że po pierwsze – nie wszyscy i nie zawsze mają porządek w domu, a po drugie – wolę piękny sobotni dzień spędzić na spacerze z bliskimi, niż pół dnia prasować ubranka. Robię to wieczorami, kiedy Wojtek usypia Małą, albo kiedy realnie mam na to czas. I tyle. Jestem tylko człowiekiem i tak wygląda moje życie. Nie jest idealne i to akceptuję. A sterta prania nie zając – nie ucieknie 😉

Nie staram się być idealną mamą

Bo wiem, że to zgubna droga donikąd. Często mam wrażenie, że w momencie, kiedy kobieta staje się matką, powinna oddać swoją tożsamość, pasję i zainteresowania, bo… jest mamą. Ale nie jest tak. To wciąż ja, Asia, która ma przyjaciół, cele zawodowe i prawo do pomyłek i nauki na własnych błędach. Tylko teraz mam jeszcze wraz z moim mężem córkę przy boku, którą chcemy wychować na dobrego człowieka. Mam prawo iść na skróty i dać gotowy słoiczek na obiad, mam prawo oddać malucha w ręce babci na kilka godzin, bo potrzebuję spędzić czas sama ze sobą albo z mężem. Staram się być najlepszą mamą, jaką mogę być, ale nie zamierzam przy tym wszystkim rezygnować z samej siebie. I nie muszę. Mam wsparcie Wojtka, rodziny i bliskich… a jak go nie mam, to je organizuję. Mam wiele udogodnień, z których korzystam i nie zamierzam się katować w powodu gotowego obiadku ze sklepu. Ten posiłek nie definiuje mojej wartości jako mamy. Córka jest nakarmiona i szczęśliwa, bo zjadła i właśnie o to chodzi. W przyszłości obie będziemy pamiętać nasz wspólnie spędzony czas, a nie sfrustrowaną mamę stojącą w garach i biegającą między zabawkami, dzieckiem i zmywarką.

Sami zapominamy często, jakie rzeczy my wspominamy teraz, po latach. Pamiętam wspólne spacery, zabawę, czas w przedszkolu z innymi dziećmi, zbieranie kwiatów i szukanie grzybów jesienią. I o te rzeczy powinniśmy dbać!


Na koniec mam dla Was 5 szybkich polecajek, które ułatwią mi mamowe życie! 

  • Zamawianie warzyw i owoców przez internet. Przy rozszerzaniu diety chcę wykorzystać każde warzywo i owoc – szczególnie teraz, w sezonie, żeby pokazać Małej jak najwięcej produktów. Przy okazji sama sprawdzam, co jej smakuje, a co nie!
  • Aplikacje, które umożliwiają zamówienie i transport produktów ze sklepu. Ile razy zabrakło mi pampersów, a Wojtka nie było… to nawet nie zliczę.
  • Lekarz na telefon, czyli Hey Doc – świetny wynalazek! Niespodziewana wysypka, albo potrzeba zwolnienia? Bardzo proszę 😉
  • Czajnik z możliwością regulacji i utrzymania temperatury. Używamy go tylko do podgrzewania wody dla dziecka i ta oszczędność czasu to magia, którą doceniamy szczególnie, gdy nam się śpieszy i nie chcemy czekać na wodę kilka minut!
  • Chłodzący gryzak, czyli ulga dla dziecka i rodzica! Trzyma się do w lodówce, dzięki czemu jest zimny i kiedy maluch go gryzie to wychodzące ząbki bolą mniej, a rodzic ma chociaż minutę spokoju!

Mam nadzieję, że ten wpis będzie wirtualnym poklepaniem po ramieniu dla wszystkich mam w potrzebie. Nie jesteście same! Każda z nas ma prawo do robienia tego, co czuje i co uważa za najlepsze rozwiązanie bez względu na oceny i krytykę innych. Mamy powinny być dla siebie wsparciem, dlatego ja opowiedziałam Wam o moich rozwiązaniach, które ułatwiają mi życie. Teraz Wasza kolej. Wszystkie chwyty i historie dozwolone! Pamiętajcie, mama też człowiek! PS dziękuję portalowi HeyDoc za objęcie patronatu nad tym wpisem!


8 comments
  1. My zdecydowaliśmy, że od października posyłamy naszą Córkę do żłobka (będzie miała skończone 13 miesięcy). I chociaż długo biłam się z myślami czy to dobry pomysł to wiem, że zrealizowana i szczęśliwa Mama to podstawa. Będę miała czas na życie zawodowe a moje Dziecko z Ciociami w żłobku będzie miało zajęcia, których ja nie jestem w stanie Jej zapewnić. Będzie chodziła na pół dnia i dzięki temu drugie pół będziemy miały dla siebie. I myślę, że powinno się dużo i głośno mówić o tym, że warto abyśmy to my były dla siebie na pierwszym miejscu bo tylko wtedy będziemy w stanie zapewnić naszym dzieciom dom pełen miłości, troski i cierpliwości. Bez frustracji i pretensji o to, że znów się poświęcamy.

  2. Wymiany na noc z tatą to fajny pomysł, trzeba tylko zaznaczyć, że nocne karmienia nakręcają laktację (i to mleko nocne ma też zupełnie inny skład), dlatego kobiety powinny mieć świadomość, że mogą w ten sposób szybciej przestać karmić piersią.

    1. Ja próbowałam nocnego karmienia ściągniętym pokarmem w tatowych weekendowych dyżurach, ale niestety około 5 rano moje piersi były jak kamienie pokryte guzami, więc zostało tylko przewijanie przez tatę, a na karmienie budzę się ja. Musiałabym się budzić na odciąganie w nocy żeby wszystko grało, więc finalnie nie ma sensu. Jednak jest to nieocenione kiedy mam fryzjera, lekarza albo chcę się napić drineczka 🙂

  3. Niedługo zostanę mamą, jestem bardzo podekscytowana, ale trochę tez przerażona. Nigdy nie słyszałam o czymś takim jak heydoc, ale brzmi to na prawdę super!
    Pozdrawiam Cię Asiu ❤️

  4. Decyzja o żłobku, niani dopiero przede mną, na pewno nie będzie łatwo. Sposób karmienia dziecka jest dla mnie bardzo ważny, walczyłam o kp. Chciałabym karmić jak najdłużej (uwielbiam karmić córeczkę), nie lubię zabawy z laktatorem, po prostu mniej śpię:) każda z nas sama dokonuje wyborów i nikt nie powinien tego komentować, tak jak piszesz, najważniejsze to najedzone i szczęśliwe dziecko.

  5. Ile ja się nasluchalam od teściowej w zeszłym roku, że daję dziecko na zmarnowanie do żłobka, a ona się chętnie nim zajmie jeszcze rok. I co? przyszedł covid – teściowa bała się wizyty kogokolwiek i z nikim się nie chciała widzieć, plus zaczęła chorować. Wyszło na to że od września to ani razu mi się synem nie zajęła nawet w sytuacji awaryjnej a chciała przecież cały czas . I co ja bym zrobila jakbym nie miała w ogóle żłobka? Rodzice decydują o swoich dzieciach i raczej intuicyjne wiedzą co jest dla nich dobre

  6. Chcialam zapisac synka do zlobka publicznego, ale oczywiscie sie nie udalo (za malo punktow) – inna sprawa, ze w publicznych kreca nosem na wielopieluchowanie. Zalozylam sobie poslac go jak bedzie mial 20 tygodni. Pracuje jako freelancer i poki co godze opieke nad nim i prace, ale niedlugo mlody zacznie siadac, potem raczkowac i nie bede mogla spedzac z nim tyle czasu. Jest opcja tesciowej, ktora generalnie pracuje jako niania u innej rodziny, ale ja chyba bym wolala zlobek (chocby i prywatny) zeby maly obył się z innymi dzieciaczkami. I tu twardy orzech do zgryzienia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać

Kuchnia – efekt końcowy

Za chwilę minie rok od kiedy zaczęliśmy remont mieszkania. To zabawne, że kiedy słyszałam od innych: Uuu, u nas to się ciągnęło miesiącami – to przewracałam…

#tbt Sierpień 2021

Ostatni powiew wakacji miał być słoneczny, piękny i w urodzinowym klimacie. Miałam chodzić w sukienkach, opalać się i spędzać sierpień w mieście jak turystka.…