Remont mieszkania – efekty. Korytarz i łazienka

Remont naszego mieszkania wreszcie dobiega końca! Dlatego tym wpisem zaczynamy nową serię, w której pokażę Wam efekty tej wielomiesięcznej pracy 🙂

Finisz remontu chyba u każdego mija pod znakiem sprzątania, układania i dokupowania rzeczy. W naszym wypadku nie jest inaczej – weszliśmy w fazę, którą ogólnie można nazwać KOŃCZENIEM 🙂 Oczywiście nie wszystkie pokoje są skończone w takim samym stopniu, ale nie ma tego złego – i tak pokazanie całego mieszkania to byłoby zbyt dużo, jak na jeden wpis, więc rezultaty będę przedstawiać Wam stopniowo.

Tym razem zajmiemy się korytarzem i łazienką. Nie tylko dlatego, że są to najbardziej wykończone przestrzenie, ale również ze względu na to, że to pierwsza część mieszkania zaraz po wejściu. Zanim jednak przejdziemy do szczegółów, chciałabym opowiedzieć o jednym wyborze, z którego jestem szczególnie dumna.

Klasyczny Niebieski

Jak wiecie z moich stories i z wpisów remontowych, w mieszkaniu postawiliśmy na jeden mocniejszy akcent kolorystyczny i nawet przez moment nie żałowałam tej decyzji.

Jest to granatowa ściana, która bardzo ożywia wnętrze korytarza i pozwala mi powiedzieć, że o kilka miesięcy wyprzedziłam trendy. Dlaczego? Ponieważ wspomniany granat okazał się być kolorem wiodącym 2020 roku.

Moodboard kolorystyczny
Kolory z linii Magnat Creative:
CR36 – Nasycony Szmaragd
CR38 – Bezwzględny Akwamaryn
Meble i dodatki Westwing

Farba, której użyliśmy to oczywiście nieoceniony Magnat – w tym konkretnym wypadku z linii Creative. Pomijając jej odporność na wodne i tłuste zabrudzenia, świetnie radzi sobie ona z myciem. Według mnie jest to bardzo ważne w tak newralgicznym miejscu jak korytarz wejściowy. Farba ma matowe wykończenie, co sprawia, że kolor jest niezwykle głęboki, ale też nie odbija światła. Zastanawiałam się, czy nie zdominuje przez to pomieszczenia, ale stało się dokładnie odwrotnie – bardzo je ożywiła, a wszyscy moi goście są pozytywnie zaskoczeni po przekroczeniu progu. Magnat ma w ofercie dużo odcieni niebieskiego, więc jeśli nie jesteście przekonani do takiej głębi, to i tak z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Mój korytarz natomiast kryje więcej interesujących niespodzianek.

Korytarz

Jest to zdecydowanie najbardziej szalone pomieszczenie w naszym mieszkaniu – głównie ze względu na wzorzystą podłogę i granatową ścianę. Od samego początku chciałam mieć w nim płytki w pstrokaty pattern. Dzięki niemu podłoga jest bardzo łatwa w utrzymaniu, bo nie widać na niej zabrudzeń i nawet leżące w nieładzie buty nie rzucają się w oczy. Trochę zajęło mi znalezienie TEGO JEDYNEGO wzoru i ostatecznie zdecydowałam się na płytki marki Vives, które z Hiszpanii ściągnął dla mnie mój tata. Ma on swój sklep z terakotą na ulicy Bartyckiej w Warszawie i zawsze chętnie posłuży radą.

Po wejściu do mieszkania, na ścianie przeciwległej do drzwi wisi duże lustro. Pełni nie tylko funkcję dekoracyjną, ale też praktyczną, ponieważ wizualnie powiększa przestrzeń korytarza. Mieliśmy problem z tym, co postawić pod nim, ponieważ komody, które przymierzaliśmy były zbyt głębokie. Gdyby nie to, że mamy naprawdę małe mieszkanie i każda przestrzeń do przechowywania jest na wagę złota, to na pewno zdecydowałabym się na bardziej dekoracyjną konsolę.

Zamiast tego, mebel, który widzicie to szafka na buty z Ikei. Jej supermocą jest to, że będąc bardzo płytką mieści niezwykle wiele. Trzymam w niej około 15 par butów, parasole, spreje do obuwia i torby płócienne na zakupy.

Blat konsoli jest miejscem, w którym zawsze zostawiam klucze, więc zadbałam o stosowny pojemnik na nie – tym sposobem nie rysuję powierzchni. Nad pojemnikiem góruje osłonka na doniczkę/wazon w kształcie klasycystycznej głowy z Westwing (w linku znajdziecie wszystkie meble i dodatki, które osobiście mam w domu). Tak mi się podoba, że zamówiłam ją bez zastanowienia, bo wiedziałam, że bez względu na wszystko, chcę ją mieć w mieszkaniu. Wypełniona suszkami z mojego bukietu ślubnego doskonale sprawdza się na szafce. Całości dopełniają świece, które zapalam po wejściu do domu. Białe świece, które widzicie są z Westwinga, a czarna z Candly.

Ostatnie części wystroju korytarza to kapelusze na ścianie i wieszak. Jeśli chodzi o kapelusze, to zawsze marzyłam o tym, by mieć taką ozdobę. Niestety moje marzenia i wizualizacje nie objęły praktycznego sposobu na to, jak zamocować nakrycia głowy, więc póki co akcja jest bardzo prowizoryczna 😀 Wieszak natomiast był przedmiotem długiej batalii z Wojtkiem. Mi bardzo się on podoba, ale Wojciech trochę „boi” się złota (zresztą słusznie). Kiedy złotych elementów jest zbyt dużo, to łatwo wytworzyć takie poczucie taniochy. Wojciech proponował bardzo różne modele, ale niestety korytarz jest wąski i wieszak musiałby być odpowiednio płytki. Koniec końców został ten który widzicie i nawet Wojtek jest zadowolony – to nie złoto wysuwa się na pierwszy plan, ale czarne kulki, które ładnie korespondują z klamkami i uchwytami komody.

Bardzo ważne info! Tylko do 23 grudnia na WESTWING NOW otrzymamy 20% zniżkę na produkty z Westwing Collection. Wystarczy, że przy zakupie podamy kod: SALE20

Łazienka

Jest moje ulubione pomieszczenie w domu, ponieważ w 100% zaprojektowałam je sama! Wszyscy mówili mi, że wyjdzie słabo, albo nie tak jak sobie wyobrażam, a jednak jest super. Na mikroskopijnej powierzchni udało mi się zmieścić wszystko, co chciałam. Dla przykładu: mój tata cały czas powtarzał, że musimy mieć prysznic, bo ta przestrzeń jest za mała na wannę – wanna weszła. Jak tylko to się udało, to kilka osób powiedziało, że drewniane ranty między wanną, a ścianą sprawią, że nie zmieścimy się z muszlą. No i co? Wyszło świetnie! 🙂

Ale, ale! Zacznijmy od początku. Pomysł na łazienkę był taki: biel, drewno, złoto + elementy orientalne.

Lustro od Westwing w tym zestawieniu reprezentuje złoto i jest ono mniejszą wersją tego, które mamy w korytarzu. Umywalka to natomiast klasyczna marketówka. Kupiliśmy ją chyba w Leroy Merlin, ale muszę przyznać, że nawet nie pamiętam modelu. Zależało mi po prostu, żeby nawiązywała do zlewu w kuchni – żeby była biała, kwadratowa i kojarzyła się z takim „aptecznym” stylem.

Szafka pod umywalką to mój łup z internetów. Kupiłam ją w ciemno i z początku myślałam, że będę musiała ją wyrzucić, bo okazała się meblem dla smerfów – sięgała mi do 3/4 uda. Na szczęście mój majster Jarek znalazł na to sposób. Po prostu obciął jej nogi i powiesił ją na ścianie.

Baterie w umywalce oraz w wannie są marki Omnires. Po 3 miesiącach użytkowania mogę powiedzieć, że polecam. Przede wszystkim podoba mi się, że łatwo utrzymać je w czystości.

W łazience póki co nie ma zabudowy, czyli szafki nad półką. Rodzi to istotny problem: gdzie przechowywać rzeczy? Zdecydowaliśmy się na czarny, matowy pomocnik z Ikei. Mieliśmy taki sam w poprzednim mieszkaniu, ale w turkusowym kolorze, a że byliśmy z niego zadowoleni, to swojego czasu kupiłam taki sam do biura.

Tak jak pisałam w jednym z wpisów, mieszkanie znajduje się w starym budownictwie i wentylacja w łazience nie jest idealna. Dlatego sufit pomalowaliśmy farbą Magnat z linii Kitchen&Bathroom. Farby z tej linii mają właściwości hydrofobowe (czyli dobrze sprawdzają się w pomieszczeniach o wzmożonej wilgotności), a także posiadają związki srebra, które hamują rozwój bakterii i grzybów. Póki co, jestem bardzo zadowolona z tej farby.

Kosz na bieliznę to popularny na Pintereście sac en papier – torba z ekstra wytrzymałego papieru i jak na razie sprawdza się naprawdę nieźle. Poza takimi dodatkami, jak złote wieszaki i lusterka, to robotę zawsze robi dywanik. My mamy dwa, które używamy naprzemiennie – czerwony orientalny z H&M Home oraz boho kremowy z Westwing Now.

Po całym dniu uwielbiam zapalić sobie kilka świec na brzegu wanny i… wcale nie odpocząć, bo wtedy zazwyczaj odpisuję na mejle i DMy 😛 Co ciekawe, moje świece pięknie prezentują się na marmurowej deseczce, która tak naprawdę jest PÓŁKĄ z Westwinga (poproszę o brawa za kreatywność)! Na koniec mam dla Was bardzo istotną radę dotyczącą świec: pamiętajcie, żeby nie stawiać szklanych świec na brzegu wanny. Pojemnik świecy się rozgrzewa i jak chlupnie na niego woda, to może pęknąć i zrobić nam krzywdę. Dlatego rozluźniające kąpiele tylko ze świecami bez osłonek 🙂


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

5 komentarzy

  1. Zachęcona przez twoje wcześniejsze opinie chciałam do pomalowania kuchni farbę z Magnata i twój korytarz oswoil mnie z ciemnym kolorem i właśnie wybrałam Bezwzględny akwamaryn. Specjalnie oprócz męża nikt go szybciej nie widział żeby mi nie marudzili a teraz się wszyscy zachwycają jaki to piękny kolor. Potwierdzam odporność tych farb na mycie i plamy, bo zaraz na wstępie zrobiłam ogromną plamę olejem i po umyciu nie zostało po niej śladu. Myslalam że trzeba będzie pomalować dwie warstwy a wystarczyła jedna i sporo tej farby mi zostało, więc może też ją wykorzystam na korytarz 😍?

  2. Granat trafiony:) Wyglada na to ze ja tez wyprzedzilam trendy 2lata do przodu) :
    My mamy w sypialni jedna ścianę szmaragdowo-niebieską bo chcielismy odtworzyc kolor oceanu u wybrzeży Karaibów(nasze ulubione miejsce na ziemi) do tego troche złotych dodatkow, podloga w kolorze piasku i 2 soczyscie zielone bananowce…wyszło przepięknie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *