fbpx

Moja pielęgnacja ciała

Kocham rytuały związane z dbaniem o swoje ciało. Uwielbiam leżeć w wannie wokół świec, korzystać z pachnących kosmetyków i testować nowości. Okres ciąży to czas kiedy jeszcze bardziej dbam o moje ciało i dlatego właśnie opowiem Wam o mojej pielęgnacji.

Dwie złote zasady, bez których nawet najlepsze kosmetyki nie pomogą

Akceptacja i szczera miłość do własnego ciała to pierwsza z nich. Niezależnie, czy z rozstępami, niskie, wysokie, czy bez jędrnego biustu – ciało mamy jedno i każde jest zupełnie inne. Prawda jest taka, że musimy się o nie zatroszczyć najlepiej jak tylko umiemy z miłości.
Druga zasada to w zasadzie hasło: systematyczność. Wyrobienie nawyków i przyzwyczajeń to jedyna droga do systematyczności, a co za tym idzie, do pięknej skóry!

1. Ruch, dieta i nawodnienie

O ciało powinniśmy zadbać nie tylko z zewnątrz. Picie odpowiedniej ilości wody jest pierwszym krokiem do lepszego samopoczucia, ale i mniej problemowej cery czy jędrniejszej skóry. Jeśli w naszej diecie nie ma owoców i warzyw, a zamiast nich często wcinamy fastfoody, to nie ma się co oszukiwać – nie ma na to CUD balsamów!
Nie będę wchodzić w szczegóły dotyczące aktywności fizycznej, dokładnej ilości wody, którą powinniśmy wypić, czy kaloryczności posiłków, ale pamiętajcie, że nasze codzienne wybory żywieniowe i ruch po prostu mają znaczenie!

2. Peeling ciała

Osobiście uważam, że peelingi dzielą się na te dobre, albo te beznadziejne i nie ma nic pomiędzy.
Dobry peeling można zrobić samemu w domu, ale ja nie bardzo mam na to czas, poza tym sądzę, że po mojej zabawie z cukrem czy kawą, byłoby więcej sprzątania niż peelingowania ;P.
Najczęściej korzystam więc z gotowych peelingów. Ich ceny zazwyczaj wahają się między 10-30 złotych i najbardziej popularne to cukrowe i kawowe. Są jeszcze syntetyczne, ale ich po prostu nie lubię, bo te “kuleczki”, które mają za zadanie zdzierać martwy naskórek nie rozpuszczają się i uważam, że to nie działa. Lubię kawowe peelingi, ale nie lubię po nich sprzątać. Zatem jednogłośnie stwierdzam, że najlepiej sprawdzają mi się peelingi cukrowe.

Ale które?

No właśnie. Aktualnie używam peelingów od Soraya. Zużyłam już opakowanie wygładzającego scrubu do ciała z serii Plante i jest naprawdę okej, bo ma dużo drobinek, bardzo ładnie pachnie i jest wydajny. W paczce znalazłam jeszcze inny peeling – Peelates Body Scrub i właśnie ten stał się moim ulubionym. Ma świetny skład i jest wegański, świetnie pachnie, ma mnóstwo drobinek cukru i ŁUPINKI ORZECHA, dzięki czemu naprawdę szybko robi porządek z martwym naskórkiem! Po kąpieli skóra jest miękka, jędrna i suuuper gładziutka!

Możecie szukać dalej peelingu o cudownych właściwościach, ale ten ma wszystko to, co powinien i kosztuje około 15 zł!

3. Czas na balsam!

Szukając dobrego balsamu zawsze zwracam uwagę na kilka aspektów:

  • Skład
  • Konsystencja
  • Zapach
  • Rozsmarowywalność (jakkowiek to brzmi 😉 )

Skład jest ważny nie tylko ze względu na względy środowiskowe, ale przede wszystkim ze względu na to, że produkty nakładamy na naszą skórę i warto dać jej to, co najlepsze! Nie jestem mistrzem w rozpoznawaniu łacińskich nazw i skrótów składników na kosmetykach, ale czytam dużo opinii innych oraz śledzę tych, którzy na kosmetykach znają się dużo lepiej ode mnie.
Konsystencja jest super ważna, bo jeśli decyduję się na użycie balsamu, to oczekuję lekkiej, nawilżającej konsystencji, a nie maślanej ciężkiej emulsji. Zapach to również nie przelewki, bo gdy nałożę na siebie kosmetyk o mdlącym aromacie to po prostu ciężko mi się zasypia – szczególnie teraz.
No i rozsmarowywalność – ważne, żeby balsam dobrze się wchłaniał. Nie chcemy przecież ubrudzić całego mieszkania chodząc wysmarowane balsamem po kąpieli, prawda?

Biorąc pod uwagę wszystkie aspekty mogę Wam polecić następujące kosmetyki do nawilżania ciała:

  • Balsam do cery odwodnionej od Gift od Nature. Ma świeży zapach, lekką konsystencję, dodatkowo jest tani i po prostu dobrze mi się go używa. Wciąż działa mój kod na wszystkie kosmetyki GON, który daje 15% rabatu! Wpisujcie przy zamówieniu: JBANASZEWSKA i już!
  • Relaksujący krem z lawendą, rumiankiem i olejem z pestek winogron z serii Soraya Plante. Ma piękny zapach i bezproblemowo się wchłania mimo trochę cięższej konsystencji.
  • Wiosenny puszysty mus do ciała firmy Cztery Szpaki to naturalny, porządny i bardzo tłusty kosmetyk, który stosuję głównie zimą. Jeśli lubicie takie konsystencje, to się zakochacie!
  • Masło do pośladków Squat in a jar z serii Soraya Healthy Body Diet. Ma świetny skład i moje pośladki i uda po prostu bardzo polubiły żelową konsystencję – ten produkt jest chyba najfajniejszą opcją na lato!


4. Olejowanie

Olejowanie skóry było dla mnie kiedyś zwieńczeniem pielęgnacyjnych rytuałów. Raz na jakiś czas robiłam sobie dłuuugie kąpiele, po których wychodziłam cała wysmarowana i pachnąca. Odkąd jestem w ciąży olej jest moim najbliższym towarzyszem, bo dzięki temu, że trzymam buteleczkę w szafce nocnej nigdy o nim nie zapominam i zawsze mam dosłownie chwilę, żeby posmarować brzuszek.
Oleje często mają właściwości zapobiegające rozstępom, jednak uważam, że jeśli rozępy mają być, to i tak będą i nie ma cudownych sposobów, aby tego uniknąć. Mimo to wychodzę z założenia, że skoro mogę chociaż odrobinę pomóc mojemu ciałku, to czemu by tego nie robić!
Jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży zaczęłam olejować brzuch i wiecie co? W tym momencie mam tylko dwa ogniska rozstępów, którą są dosyć płytkie i jestem wręcz pewna, że to zasługa SYSTEMATYCZNEGO olejowania!
Mam też super patent, że olejuję ciało “na balsam”, czyli najpierw aplikuję balsam na ciało, a kiedy odrobinę się wchłonie dokładam olej, który “domyka” całą pielęgnację.

Produkty, których używam to:

  • Olej od Mustela Polska – to pierwszy olej, który zaczęłam stosować. Jedynym jego minusem jest pompka, która ma taki zasięg, że czasem naolejowana jestem nie tylko ja, ale i szafka nocna albo lustro… Ale na zdjęciu znajduje się już olej w dużo lepszym opakowaniu!
  • Olej z Bebe Concept dedykowany mamusiom! Dopiero zaczynam go używać, ale skład i konsystencja do mnie przemawia!
  • Olej ze słodkich Migdałów dostałam od Agalia Store – używam go na całe ciało przed snem i sprawdza mi się naprawdę nieźle. Ze wszystkich propozycji kocham go najbardziej, jednak pipeta sprawia, że wszystko dookoła mnie jest tłuste – sami rozumiecie ;).
  • Olej z Bebe Concept to prawdziwy majstersztyk jeśli chodzi o design. Wygodna pompa, szklane opakowanie, prawdziwe kwiaty w środku, nieziemski zapach i konsystencja, która pozwala w łatwy sposób rozprowadzić olej po ciele to jego największe zalety. Dostałam go od Kasi na urodziny i jestem Jej za to bardzo wdzięczna!
  • Olejek do kąpieli od Via Plantis – dodaję go do wody podczas kąpieli. Pięknie pachnie, a przede wszystkim otula i natłuszcza skórę. To super patent dla zabieganych!

5. Opalona skóra w kilka sekund!

Nie używam samoopalaczy, bo nie potrafię! Mam jednak asa w rękawie, który idealnie sprawdza się na “jednorazową” opaleniznę – Bielenda CC Wododporny krem koloryzujący. Drugim świetnym produktem jest krem od Resibo – SUPERSTAR, który rozświetla skórę i wiem, że kremów rozświetlających jest na Ryni mnóstwo, jednak tylko po użyciu tego od Resibo ludzie pytają gdzie się tak opaliłam i mówią, że mam super skórę! To must have każdej zabieganej kobiety, która chce mieć nogi jak po urlopie w słonecznym resorcie!

6. Rytuały pielęgnacyjne

  • Szczotkowanie ciała to czynność, z którą zaprzyjaźniłam się niedawno. Nie robię tego jeszcze regularnie, bo wciąż brakuje mi czasu, ale to ciekawy rytuał i zamierzam poświęcić mu czas kiedy już mała będzie z nami. Mam dwie szczotki – jedną, twardą i szorstką z Nested. Bardzo mi odpowiadała, ale teraz stałam się trochę bardziej wrażliwa i używam delikatniejszej, którą dostałam w paczce od Soraya. Jeśli chcecie wiedzieć jak szczotkować i czy można szczotkować piersi w ciąży – zajrzyjcie na IG TV profilu @lullalovemrb – nie zawiedziecie się!
  • Bańki chińskie również są świetne, ale nie używam ich podczas ciąży. Nie kosztują zbyt wiele, a systematycznie używane potrafią zdziałać cuda! Ten film rozwieje Wasze wątpliwości!
  • Świece do masażu kocham używać zimą, kiedy cieplutki wosk spływa na ciało!
  • Sole i pudry do kąpieli sprawiają, że każda kąpiel do domowe SPA!
  • Żel aloesowy mam zawsze pod ręką. Używam go na poparzenia słoneczne i czasem do nawilżenia skóry.

Mój osobisty rytuał pielęgnacyjny

2x w tygodniu: peeling skóry
4x w tygodniu: balsamowanie ciała
Codziennie: olejowanie okolic brzucha
Kiedy tylko mam czas i nie zapomnę: szczotkowanie ciała na sucho


Pamiętajcie, że ja testuję taką ilość kosmetyków, żebyście Wy mogły wybrać jeden z każdej kategorii – bo właśnie jeden, dobry kosmetyk wystarczy!
Jeśli macie jakiekolwiek pytania – piszcie w komentarzach!



o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *