Koniec lajków na Instagramie

W momencie pisania tego tekstu część użytkowników Instagramu bierze udział w wyjątkowym eksperymencie. Twórcy aplikacji sprawdzają na nich nowe rozwiązanie, które może znacząco zmienić reguły instagramowej gry. Mowa tutaj o ukryciu liczby lajków pod postami. Jak doszło do całej sytuacji, co zmiana może oznaczać dla użytkowników oraz czy rzeczywiście powinniśmy spodziewać się jej wprowadzenia? Koniecznie czytajcie dalej!

18 kwietnia 2019 roku Jane Manchun Wong, tech-blogerka i programistka specjalizująca się w reverse engineering, zapostowała na swoim Twitterze trzy screenshoty, które poruszyły chyba każdego, kto zajmuje się social mediami. Analizując kod aplikacji, Jane odkryła ślady wielu funkcjonalności Instagramu, które chociaż jeszcze nie wprowadzone przez developerów, są przygotowywane do dalszego rozwijania lub testów. Jedną ze zmian, które odkryła blogerka, jest wyłączenie wyświetlania się liczby lajków pod postem.

3 screeny, które sprawiły, że Ziemia zamarła (prawie)

Ludzie wyszli na ulice, miasta znieruchomiały, a światowe rządy spotkały się, żeby ustalić, jak zażegnać kryzys… Nie, nic z tych rzeczy nie miało oczywiście miejsca, niemniej screeny, które zapostowała Jane zelektryzowały dużą część internetowego świata. Nie przedłużając dalej, przyjrzyjmy się im.

Źródło: https://twitter.com/wongmjane/status/1118970853654290432

Te 3 grafiki oglądane od lewej do prawej mogą spowodować emocjonalny rollercoaster. Najpierw widzimy, że liczba lajków zniknęła, przepadła, usunięto ją i pozostało w nas jedynie uczucie pustki oraz bezsensowności istnienia. Ale zaraz! Na drugim screenie jednak ją widać – okazuje się, że autor posta może zobaczyć ile serduszek zebrało jego zdjęcie! Teraz już drżymy z niepewności. Czy to się dzieje naprawdę? Czy tak musi być? Ostatni post odpowiada nam i na te pytania. Aplikacja informuje, że jedynie TESTUJE takie rozwiązanie i jest ono wyrazem troski o Ciebie i Twoją twórczość. Ma ono sprawiać, że followersi będą skupiać się na contencie, a nie na tym ile lajków ma post.

Dokąd zawiezie nas rollercoaster

Emocjonalne skoki i upadki trwały w najlepsze. Screeny naturalnie sprowokowały dyskusję między zwolennikami usunięcia lajków, a przeciwnikami tej opcji. W arsenale debaty pojawiły się argumenty związane z negatywnym wpływem serduszek na zdrowie psychiczne (self-image, poczucie własnej wartości), czy błędnym odczytywaniem ich przez marketerów, którzy szacują wartość influencera. Część osób natomiast uznała to za zamach na ich wolność w korzystaniu z aplikacji w sposób, jaki uznają za właściwy. Instagram za to najpierw uspokoił wszystkich mówiąc, że cała sprawa to tylko wewnętrzny prototyp, który nie jest jeszcze testowany, żeby kilka dni później korzystając z światła reflektorów facebookowej konferencji F8 zapowiedzieć testy w Kanadzie. Rollercoaster jedzie sobie w najlepsze, ale dokąd może nas zaprowadzić?

Instagram przede wszystkim powołuje się dobro swoich użytkowników i nie ma tutaj powodu do śmiechu. Ostatnie brytyjskie badania pokazują, że social media mają bardzo poważne konsekwencje związane ze zdrowiem psychicznym. Obrazu dopełnia zjawisko Finstagramu, czyli posiadania drugiego, trochę tajemnego konta, gdzie postuje się zdjęcia, które nie wpasowują się w idealny feed głównego profilu lub właśnie nie zebrały oczekiwanej liczby lajków. Dobrze, że twórcy martwią się naszym komfortem, ale może chodzić nie tylko o to.

Screeny z kanadyjskiego testu.
Źródło: https://www.theverge.com/2019/4/30/18523847/instagram-hide-likes-test-canada

Spotkałem się z opinią, która tłumaczy działania Instagramu, jako próbę ukrycia danych (lajki) w celu sprzedaży ich potem zewnętrznym firmom – obecnie każdy może napisać aplikację, która takie dane zbiera. Teoria wydaje się być delikatnie konspiracyjna, niemniej będziemy w stanie ocenić jej prawdopodobieństwo dopiero, jeśli twórcy zdecydują się wprowadzić nowe rozwiązanie na dobre. Jeśli lajki będą ukryte nie tylko wizualnie, ale też niedostępne w kodzie dla zewnętrznych developerów, można zacząć podejrzewać, że coś jest na rzeczy.

Screen udostępniła nam nasza czytelniczka z profilu @travel.from.north 🙂




Kiedy spytałem Joanne, co sądzi o proponowanej zmianie, odpowiedziała mi:

Ze screenów jasno wynika, że Instagram rozwiązał kwestię interfejsu koncertowo. Chociaż usunięto sam licznik, to pozostawiono listę osób, które polubiły post oraz ich zdjęcia profilowe. Pod względem działania, funkcjonalność tego elementu UX zmienia się bardzo nieznacznie – nadal mamy wizualny feedback, który zachęca nas do lajkowania.

Według mnie zalet jest jeszcze więcej. Przy analizowaniu “wartości” danego profilu, brak licznika jednoznacznie przesunie akcent na liczbę followersów, która według wszelkich informacji, na ten moment nie ma szansy zniknąć. W tym wypadku – w odróżnieniu od lajków – zdecydowanie łatwiej ocenić, czy liczba jest sztucznie pompowana fejk kontami. Dodając do całego równania plusy płynące z prozdrowotnego aspektu testowanej zmiany, myślę że brak licznika lajków pod zdjęciami może wyjść wszystkim na dobre! – dodała Joanna.

Lekcja z brzęczenia

Jak to w starym porzekadle: internauci piszą, a rollercoaster jedzie dalej (nie ma takiego porzekadła). Na ten moment nie wiemy nic: nie wiemy, czy brak lajków zostanie wprowadzony, a żeby realnie ocenić tę zmianę, tak naprawdę musielibyśmy zobaczyć ją w akcji. Jedno jest pewne – Instagram idealnie obrócił na swoją korzyść wyciek, który zafundowała mu Jane Manchun Wong. Potencjalny kryzys został przekuty w trwający od kilku tygodni mediowy buzz, którego końca nie widać. Słowo buzz można przetłumaczyć na polski jako gwar, który najlepiej oddaje znaczenie, ale też jako brzęczenie i obawiam się, że kwestia pozbycia się lajków jeszcze przez jakiś czas będzie nam brzęczeć nad uchem, niczym uporczywy komar o świcie.


o Autorze
Michał Brzeziński
Michał jest webdeveloperem i casualowym programistą. Entuzjasta Instagramu, chociaż jak sam twierdzi, znacznie bardziej interesuje go strona techniczna, niż piękne zdjęcia. Z wykształcenia jest kompozytorem i cały wolny czas poświęca na pisanie muzyki. Profil IG @no_rachel_

6 komentarzy

  1. Moim zdaniem usunięcie znacznika z numerem będzie korzystne, ponieważ może zachęcić to właśnie ludzi do zaglądania do szerszego spektrum użytkowników instagrama bez sugerowania liczba lajkow pod zdjęciem, a mniejszym orofil pozwoli to na rozwój i łatwiejsze przebicie się przez las konkurencji.

  2. Też jestem zdecydowanie zwolennikiem tego rozwiązania. Mam nadzieję, że wejdzie to jak najszybciej.
    Już od dłuższego czasu można zauważyć, że ludzie idą za tłumem i tylko lajki się liczą.
    Często można zauważyć jak profile z naprawdę świetną jakością zdjęć, świetnym pomysłem mają po 100-200 lajków pod zdjęciem. Gdzie niektórzy wrzucają “byle co” i tych lajków mają zdecydowanie więcej.

  3. Wydaje mi się, że dla samych twórców nie będzie miało to dużego znaczenia, bo oni będą widzieć ilość serduszek pod zdjęciem. Obawiam się, że jeszcze bardziej można spać aktywność pod postami w feedzie (w postaci serduszek, bo pewnie ilość komentarzy będzie podobna) albo wręcz przeciwnie – wzrośnie skala sztucznego podbijania aktywności pod postem (bo przecież nikt nie zobaczy, że kupiłem lajki, żeby wskoczyć wyżej w rankingach np. hasztagów). Z wielką ciekawością będę przyglądać się temu, jak już zostanie wprowadzone na większą skalę.

  4. Najlepszy artykuł świata! Zarówno merytorycznie (super opisane, dokładnie wiadomo o co chodzi), jak i humorystycznym (jak w starym porzekadle, którego nigdy nie było). Geniusz <3 I trzymam kciuki za tą akcję, by doszła do skutku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *