fbpx

Jak wybieraliśmy obrączki

Każda para przed ślubem staje przed trudnym zadaniem wybrania obrączek. Ja i Wojtek mieliśmy do zgryzienia orzech – nasze preferencje, jeśli chodzi o to, jak powinna wyglądać biżuteria, odrobinę się różnią i musieliśmy znaleźć sposób, żeby pogodzić nasze style 🙂 W tym wpisie pokaże Wam, że na szczęście da się znaleźć wyjście z takiej sytuacji i opowiem, jak wyglądał cały proces.

Po nasze obrączki wybraliśmy się oczywiście do salonu Apart. Po przekroczeniu progu od razu zajęła się nami Pani ekspedientka i pokazała całą dostępną ofertę, która jest naprawdę bogata. Dodatkowo każda obrączka może zostać wykonana w różnych próbach złota i w zależności od modelu z dodatkiem różnych kamieni. Na przykład: możemy wybrać próbę 385 + cyrkonie, a z drugiej strony, jeśli nie ogranicza nas budżet – próbę 535 i brylanty. Dlatego sądzę, że każdy będzie w stanie znaleźć coś dla siebie.

Oprócz tego, że przyjęło się, że obrączki powinny być takie same u żony i męża, to zazwyczaj są także sprzedawane w parach. Ja i Wojtek trochę się zmartwiliśmy – ja lubię odrobinę szaleństwa w swojej biżuterii, a Wojtek jest fanem raczej klasycznego wzornictwa. Na szczęście Pani, która była naszym przewodnikiem wytłumaczyła nam, że po pierwsze: czasy i moda trochę się zmieniły i nie musimy się już obawiać wyboru dwóch różniących się od siebie projektów; po drugie: w Apart obrączki są sprzedawane w parach, ale oczywiście można je rozdzielić!

Baliśmy się, że to wszystko będzie wyglądać, jak z innej parafii. Na szczęście jednak, dzięki temu, że wszystko jest z jednej marki, to odcień złota jest taki sam, a projekty korespondują ze sobą. Tym sposobem, każde z nas wybrało obrączkę w pasującym do niego stylu. Elementem spającym było zdecydowanie się na żółte złoto – wybór padł na nie, ponieważ taki kolor dominuje w mojej biżuterii, a Wojtek nosi na co dzień zegarek ze złotą tarczą.

Oczywiście, sam wybór to jeszcze nie koniec – musieliśmy także dobrać odpowiednie rozmiary! Pani ekspedientka przyniosła narzędzie, który służy mierzenia i nasze serdeczne palce chyba pierwszy i ostatni raz w życiu spotkały się z taką ilością uwagi 😀 Wszystko to trwało dosyć długo, ale uważam, że to dobrze – obrączka nie może być ani za luźna, ani za ciasna i warto poświęcić czas, żeby została idealnie dopasowana. Swoją drogą, wiecie, że obrączki nosi się na serdecznym palcu, ponieważ dawno, dawno temu wierzono, że żyła w tym palcu przechodzi prosto do serca? 🙂

Ostatnim przystankiem było zadbanie o grawer po zewnętrznej stronie obrączek. Taka usługa jest w salonach Apart w cenie zakupu, co było miłym zaskoczeniem, bo i tak chcieliśmy dodać taki detal do naszych pierścionków. Wybraliśmy krój liter, no i finalnie samą treść napisu – ale to już nasza tajemnica 🙂 Tym miłym akcentem zakończyliśmy poszukiwania i wybór obrączek.

o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *