fbpx

Moje 24h czyli zapraszam na dzień ze mną!

Zapraszam Was na dzień ze mną! Dowiecie się, jak wyglądają 24h ze świeżą Mamą, która prowadzi własny biznes i razem z mężem starają się zapanować nad rzeczywistością i pokażę Wam jak w codziennym funkcjonowaniu pomaga mi Fitbit.

7:00

Jest to mniej więcej pora, kiedy bobas budzi się, a my oczywiście razem z nim. Nie jest to jednak jeszcze ostateczny moment wstawania zgarniamy małą do nas łóżka na poranne karmienie oraz przytulaski i przez godzinę jeszcze leżymy sobie i układamy, co mamy do zrobienia. Dla mnie to chwila, kiedy na moim Fitbit Versa 2 mogę sprawdzić swój sen, nasycenie krwi tlenem i czy nie mam pilnych powiadomień. Staram się nie sięgać po telefon z rana, więc robię to wszystko na zegarku. Mała zazwyczaj znowu zasypia na chwilę, a ja po cichu idę ogarnąć siebie i salon.

9:00

Dodatkowa drzemka bobasa = dodatkowy moment, kiedy można spokojnie przygotować się do reszty dnia. Mi w tym czasie, w zależności od dnia udaje się zrobić – niepotrzebne skreślić – wszystkie / kilka / jedną z tych rzeczy: odciągnięcie posiłku, mycie butelki i laktatora, zjedzenie śniadania. Jak już wielokrotnie wspominałam w swoich relacjach, w tygodniu jemy pudełka cateringowe, bo tak łatwiej jest nam zapanować nad sytuacją i odżywiać się regularnie. Mam ogromny apetyt, kiedy karmie. Fitbit zawsze pokazuje mi liczbę spalonych kalorii i na przykład w czwartki po tenisie jest to około 3000 kcal! A do tego dochodzi karmienie… Wszystko to skutkuje dużym łaknieniem, więc te pudełka ratują mi życie i dzięki nim jem zdrowe, dobrze zbilansowane posiłki, a nie chwycone naprędce zapychacze.

11:00

Po kolejnym karmieniu i porannej toalecie bobasa zazwyczaj udaje nam się wyruszyć do biura, a w weekend – na spacer. W tygodniu wszystko zależy od konkretnego dnia — albo idziemy do biura całą rodziną, albo jedno z nas zajmuje się dzieckiem, a idzie drugie. Nie ma co ukrywać, że najbardziej produktywni jesteśmy jednak, kiedy do biura idziemy w pojedynkę. Stadne wyjście nie jest jednak tak uporczywe, jak mogłoby się wydawać. Pomimo tego, że z zabieraną ilością tobołów wyglądamy jak osadnicy podróżujący szlakiem oregońskim, to zazwyczaj wszystko wychodzi sprawnie. Jeśli ktoś chce spytać: jak?! to pomagają małe rzeczy, które robią wielką różnice: chociażby to, że kiedy prowadząc wózek i niosąc 10 siat dzwoni telefon, to Fitbit pokaże, czy to coś pilnego, czy raczej może poczekać, aż na spokojnie oddzwonisz.

14:00

Pracujemy, ogarniamy bieżące tematy bloga, Instacademy, maili i innych projektów. W międzyczasie Wojtek wyskakuje ogarnąć swoje sprawy, a ja staram się połączyć mnie, bobasa oraz prace w jedność. Kiedy jednak brakuje ręki, to zawsze mogę liczyć, że Karola albo Michał pomogą mi bujając, czy nosząc malucha.

18:00

Wracając do domu zahaczamy o sklep i zgarniamy pieluchy. Robienie zakupów z dzieckiem już samo w sobie jest wyzwaniem, ale wiecie, co naprawdę spędza mi sen z powiek? Szukanie portfela, żeby zapłacić. Serio, w jednej ręce trzymasz dziecko, drugą rozpaczliwie przeczesujesz plecak i kieszenie, modląc się, żeby rosnący za Tobą tłum nie rozerwał Cię na strzępy. Dlatego uwielbiam opcję płacenia telefonem, a odkąd mogę płacić smartwachem Fitbit, to czuję, że już w ogóle wskoczyłam na level wyżej. Tak jakbym grała w życie na kodach 😀

19:00

Ogarniamy się po całym dniu, karmimy dziecko, a ja pakuję się na tenisa. Tym razem to tata przejmuje dzidzię. Naprawdę strasznie polubiłam te treningi. Nie myślę wtedy o niczym innym… tylko o piłce! Na koniec sprawdzam, ile kroków zrobiłam i ile dodatkowych kalorii udało mi się spalić. Dzięki temu od razu czuję się, jakbym zrobiła postępy i to mnie jeszcze bardziej motywuje!

22:30

Trening trwa 2 godziny, wracam z niego pieszo, co trochę trwa i finalnie jestem w domu około 23:00. Bobas już czeka na kolację w świeżej piżamce. Kładziemy ją i… 

01:00 

…ogarniamy mieszkanie, wyjmuję pranie z suszarki, sprzątamy kuchnię i planujemy kolejny dzień. Wskakuje do ciepłej kąpieli i tam nadrabiam DMy, robię relacje, napisy… Jeśli się uda, to czeka nas 6h snu… ale jak się domyślacie – jest to ruletka. Idziemy spać, bo czeka nas kolejny dzień a mój sen, jak co dzień będzie śledził mój towarzysz – Fitbit Versa 2.


Jeśli chodzi o kilka słów podsumowania o samym sprzęcie to najważniejsza zmiana, która nastąpiła w ciągu roku (od ostatniego wpisu) to, że jest już w języku polskim! Aplikacja oraz zegarek są już w pełni przetłumaczone na nasz język, a mówię o tym, bo wiem, że wiele osób o to pytało! Na koniec dodam, że jeśli używacie aplikacji, która monitoruje Wasze menstruacje to mając Fitbit już nie musicie, bo wszystkie nawyki i kobiece tematy możecie zapisywać właśnie tam – co bardzo ułatwia sprawę w trakcie wizyty u lekarza.


Co mogę powiedzieć? Ten smartwatch towarzyszy mi już 1,5 roku i cały czas go uwielbiam, bo pomaga mi dosłownie na każdym kroku! Ułatwia mi życie zarówno na co dzień, jak i podczas weekendowych wyjazdów. Niezmiennie zachwyca mnie jego bateria, ładuje go tylko raz w tygodniu, nie wyobrażam sobie pamiętać codziennie o kolejnym urządzeniu! Na wyjazd też nie muszę ciągnąć kolejnej ładowarki. Np. ostatnio jadąc do Zakopanego naładowałam go przed wyjazdem (w środę) i wracając we wtorek miałam dalej 16%! Mogę w nim pływać, czy zabrać na szlak, żeby na bieżąco obserwować ilość przemierzonych kilometrów, albo tętno. Fakt, że aplikacja i oprogramowanie są cały czas aktualizowane sprawiają, że cieszę się nim cały czas na nowo.

o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

11 komentarzy

    1. O właśnie to ważne. Bo ja na początku tego nie wiedziałam jak sobie aplikację w telefonie ściągnęłam i wszystkie moje spacery z wózkiem praktycznie 0 kroków 😓😓

  1. Super ciekawy wpis! Na instagramie są tylko wycinki z życia, fajnie że pokazałaś całą dobę
    ❤️

  2. Hej zakupiłam ta wersję zegarka wczoraj i nie wiem gdzie zmienić język żeby zegarek był w języku polskim. Chciałabym też zapytać jaka wersja oprogramowania jest aktualna i gdzie ja ewentualnie zmienić. Dzięki i pozdrawiam

    1. Hej! Nalezy zmienic automatyczna lokalizacje i ustawic kraj na Polske 🙂 Ustawienia aplikacji FitBit.
      Szybciej by było jakbys wyszukała w Google.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *