Moje 24h czyli zapraszam na dzień ze mną!

Zapraszam Was na dzień ze mną! Dowiecie się, jak wyglądają 24h ze świeżą Mamą, która prowadzi własny biznes i razem z mężem starają się zapanować nad rzeczywistością i pokażę Wam jak w codziennym funkcjonowaniu pomaga mi Fitbit.

7:00

Jest to mniej więcej pora, kiedy bobas budzi się, a my oczywiście razem z nim. Nie jest to jednak jeszcze ostateczny moment wstawania zgarniamy małą do nas łóżka na poranne karmienie oraz przytulaski i przez godzinę jeszcze leżymy sobie i układamy, co mamy do zrobienia. Dla mnie to chwila, kiedy na moim Fitbit Versa 2 mogę sprawdzić swój sen, nasycenie krwi tlenem i czy nie mam pilnych powiadomień. Staram się nie sięgać po telefon z rana, więc robię to wszystko na zegarku. Mała zazwyczaj znowu zasypia na chwilę, a ja po cichu idę ogarnąć siebie i salon.

9:00

Dodatkowa drzemka bobasa = dodatkowy moment, kiedy można spokojnie przygotować się do reszty dnia. Mi w tym czasie, w zależności od dnia udaje się zrobić – niepotrzebne skreślić – wszystkie / kilka / jedną z tych rzeczy: odciągnięcie posiłku, mycie butelki i laktatora, zjedzenie śniadania. Jak już wielokrotnie wspominałam w swoich relacjach, w tygodniu jemy pudełka cateringowe, bo tak łatwiej jest nam zapanować nad sytuacją i odżywiać się regularnie. Mam ogromny apetyt, kiedy karmie. Fitbit zawsze pokazuje mi liczbę spalonych kalorii i na przykład w czwartki po tenisie jest to około 3000 kcal! A do tego dochodzi karmienie… Wszystko to skutkuje dużym łaknieniem, więc te pudełka ratują mi życie i dzięki nim jem zdrowe, dobrze zbilansowane posiłki, a nie chwycone naprędce zapychacze.

11:00

Po kolejnym karmieniu i porannej toalecie bobasa zazwyczaj udaje nam się wyruszyć do biura, a w weekend – na spacer. W tygodniu wszystko zależy od konkretnego dnia — albo idziemy do biura całą rodziną, albo jedno z nas zajmuje się dzieckiem, a idzie drugie. Nie ma co ukrywać, że najbardziej produktywni jesteśmy jednak, kiedy do biura idziemy w pojedynkę. Stadne wyjście nie jest jednak tak uporczywe, jak mogłoby się wydawać. Pomimo tego, że z zabieraną ilością tobołów wyglądamy jak osadnicy podróżujący szlakiem oregońskim, to zazwyczaj wszystko wychodzi sprawnie. Jeśli ktoś chce spytać: jak?! to pomagają małe rzeczy, które robią wielką różnice: chociażby to, że kiedy prowadząc wózek i niosąc 10 siat dzwoni telefon, to Fitbit pokaże, czy to coś pilnego, czy raczej może poczekać, aż na spokojnie oddzwonisz.

14:00

Pracujemy, ogarniamy bieżące tematy bloga, Instacademy, maili i innych projektów. W międzyczasie Wojtek wyskakuje ogarnąć swoje sprawy, a ja staram się połączyć mnie, bobasa oraz prace w jedność. Kiedy jednak brakuje ręki, to zawsze mogę liczyć, że Karola albo Michał pomogą mi bujając, czy nosząc malucha.

18:00

Wracając do domu zahaczamy o sklep i zgarniamy pieluchy. Robienie zakupów z dzieckiem już samo w sobie jest wyzwaniem, ale wiecie, co naprawdę spędza mi sen z powiek? Szukanie portfela, żeby zapłacić. Serio, w jednej ręce trzymasz dziecko, drugą rozpaczliwie przeczesujesz plecak i kieszenie, modląc się, żeby rosnący za Tobą tłum nie rozerwał Cię na strzępy. Dlatego uwielbiam opcję płacenia telefonem, a odkąd mogę płacić smartwachem Fitbit, to czuję, że już w ogóle wskoczyłam na level wyżej. Tak jakbym grała w życie na kodach 😀

19:00

Ogarniamy się po całym dniu, karmimy dziecko, a ja pakuję się na tenisa. Tym razem to tata przejmuje dzidzię. Naprawdę strasznie polubiłam te treningi. Nie myślę wtedy o niczym innym… tylko o piłce! Na koniec sprawdzam, ile kroków zrobiłam i ile dodatkowych kalorii udało mi się spalić. Dzięki temu od razu czuję się, jakbym zrobiła postępy i to mnie jeszcze bardziej motywuje!

22:30

Trening trwa 2 godziny, wracam z niego pieszo, co trochę trwa i finalnie jestem w domu około 23:00. Bobas już czeka na kolację w świeżej piżamce. Kładziemy ją i… 

01:00 

…ogarniamy mieszkanie, wyjmuję pranie z suszarki, sprzątamy kuchnię i planujemy kolejny dzień. Wskakuje do ciepłej kąpieli i tam nadrabiam DMy, robię relacje, napisy… Jeśli się uda, to czeka nas 6h snu… ale jak się domyślacie – jest to ruletka. Idziemy spać, bo czeka nas kolejny dzień a mój sen, jak co dzień będzie śledził mój towarzysz – Fitbit Versa 2.


Jeśli chodzi o kilka słów podsumowania o samym sprzęcie to najważniejsza zmiana, która nastąpiła w ciągu roku (od ostatniego wpisu) to, że jest już w języku polskim! Aplikacja oraz zegarek są już w pełni przetłumaczone na nasz język, a mówię o tym, bo wiem, że wiele osób o to pytało! Na koniec dodam, że jeśli używacie aplikacji, która monitoruje Wasze menstruacje to mając Fitbit już nie musicie, bo wszystkie nawyki i kobiece tematy możecie zapisywać właśnie tam – co bardzo ułatwia sprawę w trakcie wizyty u lekarza.


Co mogę powiedzieć? Ten smartwatch towarzyszy mi już 1,5 roku i cały czas go uwielbiam, bo pomaga mi dosłownie na każdym kroku! Ułatwia mi życie zarówno na co dzień, jak i podczas weekendowych wyjazdów. Niezmiennie zachwyca mnie jego bateria, ładuje go tylko raz w tygodniu, nie wyobrażam sobie pamiętać codziennie o kolejnym urządzeniu! Na wyjazd też nie muszę ciągnąć kolejnej ładowarki. Np. ostatnio jadąc do Zakopanego naładowałam go przed wyjazdem (w środę) i wracając we wtorek miałam dalej 16%! Mogę w nim pływać, czy zabrać na szlak, żeby na bieżąco obserwować ilość przemierzonych kilometrów, albo tętno. Fakt, że aplikacja i oprogramowanie są cały czas aktualizowane sprawiają, że cieszę się nim cały czas na nowo.

13 comments
    1. O właśnie to ważne. Bo ja na początku tego nie wiedziałam jak sobie aplikację w telefonie ściągnęłam i wszystkie moje spacery z wózkiem praktycznie 0 kroków 😓😓

  1. Super ciekawy wpis! Na instagramie są tylko wycinki z życia, fajnie że pokazałaś całą dobę
    ❤️

  2. Hej zakupiłam ta wersję zegarka wczoraj i nie wiem gdzie zmienić język żeby zegarek był w języku polskim. Chciałabym też zapytać jaka wersja oprogramowania jest aktualna i gdzie ja ewentualnie zmienić. Dzięki i pozdrawiam

    1. Hej! Nalezy zmienic automatyczna lokalizacje i ustawic kraj na Polske 🙂 Ustawienia aplikacji FitBit.
      Szybciej by było jakbys wyszukała w Google.

  3. Dobry wieczór 🙂
    Z Pani polecenia kupiłam Vitbit versa 2, jestem zadowolona z zakupu ale mam jedno ALE… Nie wiem, czy ja nie potrafię tego ustawić czy coś robię źle ale nawet bez mojej aktywności zegarek nalicza mi mnóstwo spalonych kalorii, co nie jest możliwe. Mam świadomość, że nie będzie przeliczał z dokładnością ale rano po przebyciu np, ok 50 kroków mam już na wyświetlaczu ok 500 kalorii, nie wiem czy ja robię coś źle, próbowałam już wszystkiego- nie mogę tego wyzerować ani nigdzie zmienić, może ktoś ma podobny problem? Nie ukrywam, że nie potrafię się w pełni cieszyć z faktu posiadania takiego sprzętu bo nie wiem czy nie trafiłam na jakiś felerny egzemplarz.. z góry dziękuję za odpowiedź 🙂

    1. Hej! Ponieważ Fitbit liczy wszystkie spalone kalorie przez nasz organizm w ciągu doby (na podstawie wzrostu wagi i ogólnej aktywności, która monitoruje, snu, sportu itd). Wiec on pokazuje ile spaliłas Np we śnie czy siedząc by pod koniec dnia pokazać ze PRZEZ cały dzień spalilas np 2500 kcal czyli takie jest Twoje zapotrzebowanie energ. Czasem będzie większe jeśli właśnie Np będziemy uprawiać sport itd :)))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Może Ci się spodobać

Kuchnia – efekt końcowy

Za chwilę minie rok od kiedy zaczęliśmy remont mieszkania. To zabawne, że kiedy słyszałam od innych: Uuu, u nas to się ciągnęło miesiącami – to przewracałam…

#tbt Sierpień 2021

Ostatni powiew wakacji miał być słoneczny, piękny i w urodzinowym klimacie. Miałam chodzić w sukienkach, opalać się i spędzać sierpień w mieście jak turystka.…