fbpx

5 miesięcy, czyli pierwsza podróż samolotem z dzieckiem

Okej, nic mnie tak nie stresowało jak pierwsza podróż samolotem z dzieckiem. Ostatni raz czułam się podobnie przed porodem, chociaż przed narodzinami Małej nie miałam problemu ze snem, a przed podróżą nie spałam 3 noce. Wydaje mi się, że mamy więc zwycięzcę tego konkursu! W tym wpisie opowiem Wam o moich obawach, przemyśleniach i przebiegu podróży, a na końcu wypunktuję wszystkie konkrety!

Obawy

Jako świeżo upieczony rodzic byłam zestresowana w zasadzie całym przedsięwzięciem, ponieważ nie dość, że był to pierwszy wspólny lot, to jeszcze w dodatku w trakcie pandemii. Mimo wielu rozmów nie byłam pewna jak przebiegnie odprawa, czy będziemy mogli korzystać z wózka na lotnisku, albo czy dobrze spakowałam płyny dla Małej do bagażu podręcznego.

Pakowanie

Razem z Wojtkiem ustaliliśmy, że pakujemy wszystko, co może nam się przydać. Postanowiliśmy, że po prostu dopłacimy za nadbagaż tyle, ile będzie trzeba. Żebyście nie zrozumieli mnie źle – nie mieliśmy w planach zabrać całego mieszkania. Po prostu chciałam zdjąć z siebie chociaż jeden ciężar związany z podejmowaniem decyzji typu: lepiej wziąć dwa dodatkowe bodziaki dla dziecka, czy jeden tiszert dla mnie. Jeżeli więc tylko macie możliwość, to nie ograniczajcie się do konkretnej ilości bagażu. Ja wolę spakować wszystko, czego potrzebuję i spać spokojnie, niż kierować się czyimiś komentarzami: po co Wam to, albo ile tobołów i później na biegu kupować dwa razy drożej pieluszki wątpliwej jakości w przypadkowym sklepie, bo jednak wzięłam ich za mało.

Ostatecznie mieliśmy bagaż, który nadaliśmy oraz podręczny – ja swój mały plecak na dokumenty i telefon, Wojtek swój podręczny ze sprzętem foto i torba od wózka dla Małej, w której znalazły się najpotrzebniejsze rzeczy.

Z perspektywy czasu uznaję, że wzięłam dla Małej wszystko, co było nam potrzebne. No może poza dodatkowym opakowaniem dobrej jakości mokrych chusteczek. Ale to akurat przywiozła nam mama, gdy do nas dołączyła, więc problem rozwiązał się w zasadzie sam.


Porada: Zawsze sprawdźcie czy w miejscu, do którego podróżujecie będziecie mogli bez problemu znaleźć pieluchy, mleko modyfikowane, czy inne niezbędne rzeczy. Ja upewniłam się kontaktując się ze znajomymi mieszkającymi na Fuercie. Dzięki temu wiedziałam, że nie muszę zabierać ze sobą choćby wspomnianych pampersów, bo bez problemu dostanę je w miejscowych sklepach.



Witamy na lotnisku

Garść informacji na początek. Warto wiedzieć, że dziecko lata za darmo (w cenie naszego biletu) do 2 roku życia. Podróżuje ono wtedy na kolanach rodzica. W cenie biletu możecie również przewieźć wózek oraz fotelik. My zabraliśmy jedynie wózek, bo fotelik mieliśmy zapewniony od firmy, u której wynajmowaliśmy auto.

Moją ogromną obawą był wózek. Zabraliśmy ze sobą spacerówkę, której można wpiąć gondolę – Leclerc. Gondolę chcieliśmy nadać razem z całym bagażem, a spacerówkę zostawić, żebyśmy mogli przemieszczać się z Młodą po płycie lotniska. Szczerze nie wiedziałam, czy w ogóle tak się da i jak to wszystko wytłumaczyć podczas odprawy. Jak się okazało wszystko poszło gładko – gondolę zgodnie z planem oddaliśmy podczas nadawania bagażu, a wózkiem dojechaliśmy aż do samego wejścia do samolotu. Obsługa zabrała go od nas dopiero na końcu rękawa. Dzięki temu mieliśmy pełen komfort podczas oczekiwania na samolot.

Praktycznie puste lotnisko również bardzo mnie uspokoiło. Nigdzie nie musieliśmy się przepychać ani śpieszyć. Podczas odprawy nikt nas nie poganiał, na spokojnie mogliśmy wypakować nasze rzeczy z plecaków, a obsługa lotniska cały czas nas wspierała i we wszystkim pomagała. Nie było pędu i pakowania się w pośpiechu gdzieś w kącie za bramkami.

3, 2, 1… Lecimy!

Gdy lecieliśmy na Fuertę wchodząc do samolotu stewardessy od razu znalazły dla nas rząd, w którym na trzy miejsca my zajęliśmy dwa skrajne, a środek pozostał wolny dla Młodej. Mieliśmy dzięki temu więcej przestrzeni i możliwość rozłożenia na wolnym miejscu kącika dla dziecka. Kocyk i kilka umilaczy sprawiły, że wszyscy włącznie z Małą poczuliśmy ulgę. Dziecko co prawda spało tylko pierwsze 15 minut podróży, ale nie mieliśmy z nią później większego problemu. Wracając do Polski okazało się, że samolot był dużo bardziej zapełniony. Postanowiłam jednak poprosić o wygospodarowanie miejsca dla naszej trójki w miarę możliwości i udało się. My czuliśmy się zaopiekowani i po raz kolejny sprawdziła się zasada: kto pyta, nie błądzi!


Porada: Podczas startowania i lądowania warto zadbać, żeby dziecko piło. Dzięki temu zapobiegniemy zatkania się uszu malucha. Dodatkowo warto zadbać o umilacze. Książeczek i małych szeleszczących gadżetów nigdy za dużo!


Lista must have do samolotu:

Poza podstawowymi rzeczami jak smoczki, czy mleko mi sprawdziły się:

  • Kocyk lub otulacz – będzie niezbędny podczas przewijania, drzemki, czy zabawy w samolocie. Chroni on dziecko przed brudnymi siedzeniami i przewijakiem, a także służy po prostu jako okrycie w czasie drzemki. Ja miałam bambusowy otulacz z La Millou i sprawdził się idealnie. Co ciekawe – ja w torbie dołączonej do wózka Leclerc miałam podróżny przewijak, który zdał egzamin podczas lotu i zapewnił mi psychiczny komfort, że dziecko było przewijane na czystym podłożu.
  • Książeczki sensoryczne – czyli zabawki, które umilą i zajmą czas podczas podróży.
  • Termos z wrzątkiem – o ile w Polsce nie było problemu, żeby poprosić o wrzątek na lotnisku, ale na Fuercie nie było już tak kolorowo. Lepiej być przygotowanym na każdą ewentualność podczas oczekiwania na lot.
  • Ubranka na zmianę – chyba nie muszę pisać, że dziecku ulewa się zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie ;P
  • Nosidło – wzięłam je ze sobą do samolotu na zaś, ale okazało się zbędnym klamotem, który musieliśmy nosić ze sobą. Okazał się jednak niezbędny chwilę po wylądowaniu, więc w przyszłości po prostu wrzucę je gdzieś na wierzch do walizki.

Pamiętajcie, żeby podejść do pakowania według własnych zasad. Nie słuchajcie “mądrzejszych”. Kierujcie się swoją intuicją, doświadczeniem i potrzebami Waszego dziecka. Nawet jeśli czegoś zapomnicie, to w 99% będziecie to mogli kupić na miejscu.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania dotyczące mojej podróży, zadawajcie je w komentarzach – chętnie Wam na wszystko odpowiem 🙂


o Autorze
Avatar
Joanna jest założycielką Instacademy - miejsca, które promuje wiedzę dotyczącą Instagramu. Zdobyła doświadczenie tworząc od zera jedną z najbardziej zaangażowanych grup odbiorców marki w Polsce (130 tysięcy fanów), a następnie powtarzając ten sukces na swoim prywatnym profilu. Kocha podróże, dobre jedzenie i swojego kota Puszka.

12 komentarzy

  1. A czy po wyładowaniu od razu dostaliście wózek czy dopiero porze odbiorze walizek?
    Wiesz może czy jak jest jeszcze małe dziecko w gondoli to tez można dopiero ten wózek oddać przez samym wejściem do samolotu?

    1. Dostaliśmy dopiero przy bagażach, a co do wózka… nie widziałam nikogo z gondolą do rękawa… myśle, że to może byc problem.

  2. Cześć Asia! Jaką linia lecieliscie ze mogłaś nadać gondole? Lot odpowiedział mi ze jedynie mogę zabrać spacerówkę 🤔 pozdrawiam

    1. Ale dziwne! A co robią przy 2 miesięcznym dziecku? My lecieliśmy czarterem Smart Wings… Mega dziwne! Wózek, to wózek!

  3. Zazwyczaj dziecko do lat 2 ma znizke 90% na bilet ale już w Ryanair płaci się całość. Jeśli chodzi o fotelik do samolotu to musi posiadac certyfikat TÜV.

  4. Hej Asia:)
    Na wstępie bardzo dziękuję za ten wpis – z całą pewnością przyda się zestresowanym rodzicom (taki jak ja 😛 ) przed pierwszą podróżą samolotem z bobasem:)
    Chciałabym zapytać konkretnie o Fuertę, bo my również tam właśnie wybieramy się z naszym maluchem – czy wszystkie ”dzieciowe” produkty można tam łatwo kupić ? Mam głównie na myśli produkty higieniczne (pampersy, waterwhipsy, kremy itd) oraz jak przygotowałaś się pod względem ”aptecznym” – jakieś specjalne leki na przeziębienie/ infekcję ?
    Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam!:)

    1. Hej! Pampersy polecam takie niebieskie, z marketu Dino! Z dobrymi chusteczkami był problem, WW i kokosowe pure pampers przywoziła mi Mama i Karola, a tak to cała reszta jest. Z MM mały wybór, bo w markecie widziałam tylko 2 marki, w tym na bank coś Nestle. Apteka jest w Lajares całkiem nieźle wyposażona, nawet mieli NUK płyn do mycia butelek. Co do przeziębień to miałam: katarek, plastry Aromactiv i dwa różne przeciwbólowe/przeciwzapalne! 🙂

  5. Dziękuje za ten wpis. Zawsze obawiałam się lotu samolotem z takim małym dzieciątkiem. Troszkę mi się wyjaśniło, a teraz nie jest to dla mnie już takie straszne 🙂

  6. Hej! Czy możesz zdradzić jakiej marki są okularki Malutkiej? I czy się sprawdziły, np. nie spadały? Nie mogę dokopać się do tej informacji:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *