Jak zorganizować garden party?

Kocham organizować przyjęcia. Fakt, że obchodzę urodziny w maju sprawia, że zawsze decyduję się na imprezę na powietrzu. Opowiem Wam jak udaje mi się zorganizować takie urodziny bez posiadania ogrodu!

Miejsce

Najważniejsza jest lokalizacja. Zjechałam pół Warszawy w poszukiwaniu idealnego miejsca. Dzięki Waszym poleceniom trafiłam na kilka bardzo fajnych – zebrałam je w jedną listę, która znajduje się tutaj.

Polecaliście mi ogrody akademii GoCook i jak tylko tam dojechałam to przepadłam. Poza „dziewiczym” ogrodem, który mogłam sama zaaranżować miejsce przekonało mnie także dużą przestrzenią w środku, na wypadek deszczu – która niestety bardzo się przydała. To co jest również ważne to to, że mogłam sama przynieść swoje jedzenie i alkohol. W żadnym innym miejscu, które sprawdzałam nie było to możliwe – również w akademiach kulinarnych tego typu.

Możecie wynająć sam ogród, albo sale, zorganizować wspólnie warsztaty kulinarne, bądź po prostu zrobić z gośćmi pizzę w wielkiej kuchni i zjeść na tarasie. Opcji jest bardzo dużo. Wrzucam Wam LINK do cennika, bo wiele osób pytało ile kosztuje taka „zabawa”.

Motyw przewodni

Zawsze trzeba się zdecydować na klimat przyjęcia. Definiuje nam to nie tylko dekoracje, ale też formę imprezy: np. u mnie dużo osób chodziło na boso i siedzieliśmy na trawie. Zdecydowałam się na klimat BOHO, bo wiedziałam, że niewielkim kosztem uda mi się zrobić coś naprawdę #instapięknego.

Długi stół, który widzicie na zdjęciu to nic innego jak 8 palet ustawionych po dwie, jedna na drugiej. Pod spodem jest JUTA, której rolki zamówiłam z allegro za jakieś 30 zł. Sprawdziła się idealnie! Uniknęliśmy drzazg od „żywych” palet. Na całość położone są blaty z ikeowskich stołów. Cała konstrukcja powstała z tego co znalazłyśmy z  Gosią w GoCooku. Dookoła „stołu” ułożyłyśmy koce i poduszki, ale też nieprzemakalne obrusy z Pepco za jakieś 8 zł! Koce są z hm home i home&you, a poduchy hm home + pepco.

Dekoracje

To przede wszystkim kwiaty. Pojechałyśmy po nie o 7 rano na giełdę Bronisze. Za wszystkie kwiaty – uwierzcie mi było ich bardzo dużo – zapłaciłam jakies 160 zł. Cały stół zapełniły małe buteleczki z ikei (także z GoCooka) i kompozycje z gipsówki, liści i peoni. Do tego kilka szklanych kul wypełnioną wodą i kwiatami. Większe kwiaty miały pod spodem kawałki folii bąbelkowej dzięki czemu „dryfowały”, a nie tonęły.

Ze wszystkimi dekoracjami pomogła mi Iza, która prowadzi Instagrama @okiemzonyimatki i zajmuje się organizacją takich przyjęć na co dzień. Wysłałam Izie screeny z pinteresta, a ona od razu wiedziała co robić. Przygotowała serwetki ze sztućcami i kwiatami, ściankę ze wstążek, papierową zastawę, tablicę pimp my prosecco oraz balony. Całość wyglądała cudownie!

Tablicę przygotowała także Iza!

Słodki stół

Słodkości zrobiły furorę! Szczerze powiem, że się nie spodziewałam, bo było dość upalnie więc myślałam, że słodycze nie będą „schodzić”. Bezglutenowe ciasta, makaroniki i bezglutenowe cake popsy zamówiłam ze strony Twój Tort. Wszystko przyszło expresowo i jak widzieliście na moim story bardzo instagramowo zapakowane! Bez ogródek mogę powiedzieć, że cake popsy wygrały. Były tak pyszne, że później o te białe była walka!

Kolejnymi słodkościami były personalizowane ciasteczka od @bakemyday_pl. Nie wiem czy na polskim instagramie są piękniejsze ciasteczka niż te od Agaty. Napiszę od razu, że Agata jest siostrą mojego bliskiego kolegi. Parę miesięcy temu rzuciła karierę prawniczki i założyła swoją firmę cukierniczą! Podziwiam i jednoczę się ze wszystkimi ludźmi, którzy wybierają swoją pasję jako drogę zawodową, na przekór światu! Zobaczcie jakie cuda dostałam od niej w prezencie urodzinowym!

Miejsce honorowe na słodkim stole zajął oczywiście TORT! I to nie byle jaki! Do tej Pani trzeba się ustawiać w kolejce co najmniej kilka miesięcy wcześniej! Nie sądzę bym musiała przedstawić, ale na wszelki wypadek to zrobię. Mowa oczywiście o @urszi_i, królowej słodkości polskiego instagrama. Tort od niej marzył mi się od dawna, ale musiałam użyć mojego uroku osobistego by wcisnęła mnie w swój napiety grafik i przywieźć jej francuskie, słone masło, które kocha! (tak jak ja :-D). Co ja będę mówić. Zdjęcia pokazują wszystko, ale co najważniejsze. Musicie mi wierzyć, że tort smakował tak jak wyglądał. Pochłonęliśmy 2 PIĘTRA na raz. Każdy chciał dokładkę (szkoda… nawet nie starczyło na poimprezowe śniadanie haha).

Jedzenie i alkohol

Wszystko udało nam się przygotować dzień przed. Zrobiłyśmy z dziewczynami hummusy, wege szaszłyki, przygotowałyśmy grilla i przekąski. Jeśli chodzi o alkohol to ze względu na to, że była to niedziela, na powietrzu postawiłam na lekki alkohol czyli Cydr. To był strzał w dziesiątkę. Kupiłam dwie wersje: mocniejszą i lżejszą, ale i tak zniknął jako pierwszy, nie udało mi się nawet zrobić zdjęć! Schłodzony pasował idealnie w tę duszną niedzielę.

Poza cydrem na gości czekał… nie wiem aż jak to określić. Bo to wg mnie jest ATRAKCJA wieczoru! Większa ode mnie, haha! Prosecco Van! Zrobił furorę! Jeśli planujecie w najbliższym czasie urodziny, wesele, rocznicę, imprezę z okazji dnia świstaka rezerwujcie dziewczyny i ich vana! 

Nie ma bardziej pinterestowego kącika, z resztą zobaczcie sami!

Jak naprawdę się bawiliśmy i czego aparat nie zarejestrował?

Na pewno tego, że już po 45 minutach zerwała się taka nawałnica, że nasz boho stół i dekoracje odleciały na drugi koniec Mokotowa! Na szczęście mieliśmy się gdzie schować. Po pół godzinie w środku, tańcząc w kuchni GoCooka wyszliśmy z powrotem do ogrodu, bez transmisji Instastory i bawiliśmy się do północy, mimo że poniedziałek nieubłagalnie nadchodził (byłam pewna, że skończymy ok 19:00!).

Dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli zorganizować to IDEALNE garden party i bawili się ze mną. Myślę, że nic się nie dzieje bez przyczyny i ten deszcz był potrzebny żeby potem bez stresu tańczyć boso na trawie!

Wrzucam jeszcze zdjęcia, bo sama uwielbiam scrollować takie posty, mam nadzieje, że Was zainspiruję do Waszych letnich przyjęć w ogrodzie!

 

 

 

 

 

Moje Przyjaciółki!
Moja Hela, która pomogła mi ze wszystkimi zdjęciami! Nie dość, że je zrobiła, to obrobiła w Lightroom – jest w tym mistrzem!

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *